W oczekiwaniu na kolejną część "Klasztory rozkoszy" przedstawiam Wam małą zapowiedź tej części, jeśli chodzi o klimat. Nie jest to fragment tej części, ale wariacja na temat miejsca, w którym akcja będzie miała miejsce. Zapraszam do lektury i dzielenia się wrażeniami.
Gdy wszedłem do łazienki, on już leżał w wannie. Wokół niego kłębiła się piana. Uwielbiałem patrzeć, jak go otula.
-Może wejdziesz? - zapytał swoim męskim głosem.
Patrząc na niego, nie mogłem się oprzeć.
-Dwa razy nie musisz mi powtarzać - powiedziałem, uśmiechając się do niego.
Rozebrałem się i wszedłem do wanny. Powoli zacząłem pieścić jego ciało, co mu się bardzo spodobało. Poczułem rosnące podniecenie. Położyłem się na nim i zaczęliśmy się całować. Ja ocierałem się o niego, czując, jak nasze kutasy sztywnieją. Kocham to uczucie. Jego mokre, męskie ciało coraz mocniej zaczęło mnie rozpalać. Pragnąłem z nim przeżyć najpiękniejszy moment w życiu. Nasze pieszczoty stawały się coraz intensywniejsze.
W pewnym momencie zapragnąłem się mu oddać. Usiadłem na jego sztywnym drągu. Poczułem, jak mnie wypełnia. To było wspaniałe uczucie.
Zacząłem go ujeżdżać. On złapał mojego kutasa w dłoń i bawił się nim. Poczułem, jak z minuty na minutę zalewa mnie coraz większa fala przyjemności. Wiedziałem, że nie mogę przestać. Już nie teraz. Moje ciało domagało się pełni rozkoszy bez żadnego "ale". Chciałem poczuć, jak się we mnie spuszcza. To było moje żądanie. Czułem, jak ten moment zbliża się wielkimi krokami. Nic już nie mogłem poradzić.
Nagle poczułem ten znajomy, gorący strumień w sobie. Tak! Tego mi było trzeba. Ja natomiast z podniecenia trysnąłem mojemu kochankowi w twarz. Uwielbiał to. Ja zresztą też.
Znowu namiętnie się pocałowaliśmy. To było to, czego tak bardzo potrzebowaliśmy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz