poniedziałek, 9 marca 2026

Klasztor rozkoszy X

 Zapraszam na kolejną część "Klasztoru rozkoszy". Tym razem dwaj bracia odkrywają miłosne rozkosze w razem z jednym z ojców rozkoszują się kąpielą i sobą nawzajem. Zapraszam do lektury, która przyniesie Wam wiele podniet. A jeśli podoba się Wam moja pisanina, to zapraszam do wspierania mnie przez PayPal: : paypal.me/pablotychy

X. Ciepło i rozkosze miłosnej kąpieli (Ojciec Armand, Bracia: Tezeusz i Zachariasz)

 

Ojciec Armand przyjechał do nas z daleka. Ten posiadacz egzotycznej urody od razu zwrócił moją uwagę. Nie potrafiłem się skupić na modlitwie. Jedyne, co wtedy potrafiłem robić, to podziwiać jego nieziemską urodę. W sumie nie tylko mi się on podobał. Brat Tezeusz również nie mógł od niego oderwać wzroku, o czym mi w sekrecie powiedział ze spacerów po ogrodzie. Od czasu do czasu fantazjowaliśmy o nim, opisywaliśmy jego piękno. Było to naprawdę fascynujące zajęcie.

Pracowaliśmy w zakonnej łaźni. Do naszych obowiązków należało utrzymywanie jej w czystości. Były tam prysznice i sporej wielkości wanna z hydromasażem. Trochę dziwne jak na klasztor, ale ojciec przeor stwierdził, że takie kąpiele sprzyjają medytacji i skupieniu się na jedności z Bogiem. Nam to nie przeszkadzało.

Tego dnia niespodziewanie przyszedł o. Armand. Był ubrany tylko w szlafrok. Miał ze sobą ręcznik i rzeczy do mycia. Ten szlafrok z jego ciemniejszą karnacją bardzo ładnie współgrał. Podszedł do wanny. Uśmiechnął się do nas i bez słowa zsunął z siebie to, co miał na sobie. Gdy go zobaczyliśmy całkowicie nagiego, to nie wiedzieliśmy, gdzie podziać oczy. To było czyste piękno. Każda część jego ciała była zachwycająca. Lustrowaliśmy go z góry do dołu, nie mogąc się na niego napatrzeć.

-Widzę, że chcecie mi potowarzyszyć – odezwał się do nas w końcu.

-Ojciec chce, żebyśmy mu towarzyszyli? – zapytał Tezeusz.

-Owszem. Myślę, że wspólna medytacja w kąpieli połączy nas bardzo ściśle i złączy nas z pięknem Boga – odparł.

Nie mogliśmy uwierzyć, że zostaliśmy zaproszeni do wspólnej medytacji. To był dla nas zaszczyt, bo zwykle ten ojciec przebywał w samotności. Tym razem jednak zdecydował się na wspólne mistyczne doświadczenie.

-Jeśli ojciec pozwoli – powiedziałem.

-Jak najbardziej. Nie krępujcie się, bracia, tylko dołączcie.

Nie pozostało nam nic innego, jak się rozebrać i dołączyć do naszego ulubionego kapłana. Gdy zdjęliśmy ubrania, nie mogliśmy ukryć tego, że mamy dość mocną erekcję. Tak, on nas bardzo podniecał i w tym momencie nie mogliśmy tego ukryć.

-No, widzę, że Stwórca bardzo hojnie was obdarzył – powiedział Armand.

-Ojcu też niczego nie poskąpił – odparłem i wszedłem do wanny. Tezeusz wszedł zaraz po mnie.

Woda była bardzo ciepła i przyjemna. Pobudzała nas do tego, by sobie nawzajem okazywać miłość i czułość, by zatopić się w miłosnej medytacji. Usiedliśmy po jednej i drugiej stronie ojca. On złapał nas za dłonie i powiedział:

-Dziękujemy ci, Panie, za to, że obdarzyłeś nas pięknem i że pragniesz, byśmy się nim dzielili i go celebrowali oraz kontemplowali. Jest ono odbiciem Twojego piękna. Pragniemy je zatem bardzo głęboko adorować. Błogosław naszemu pięknu i miłości. Amen.

-Amen – odparliśmy.

Zaczęliśmy rozkoszować się kąpielą. Czuliśmy niezwykłą przyjemność. W pewnym momencie na swoich udach poczuliśmy dłonie ojca Armanda. Masował je powoli i czule, a my mieliśmy wrażenie, że zaczyna nas to podniecać.

Spojrzeliśmy na niego. Chyba mieliśmy pożądliwe spojrzenie, bo on się znacząco uśmiechnął i pocałował nas w usta. Ten pocałunek jeszcze mocniej wzbudził w nas pragnienie miłości i oddania się mu.

Armand zwrócił twarz w moją stronę i zaczął się ze mną namiętnie całować. Tezeusz natomiast całował go po karku i plecach. Jego dłonie bawiły się sutkami kapłana. On lekko westchnął, podniecony zdolnościami palców mojego współbrata. Tak, jego pieszczoty sutków potrafiły rozpalić mężczyznę, o czym kiedyś osobiście się przekonałem. Ale to temat na inną opowieść czy rozdział.

Ojciec mocniej przywarł do mnie wyraźnie podniecony. Poczułem na sobie, jak jego penis zaczyna coraz szybciej i mocniej sztywnieć. Uwielbiam to uczucie, gdy kutas faceta pręży się na mnie. Zawsze mnie to bardzo mocno podnieca.

Po chwili ojciec Armand odwrócił się w stronę Tezeusza. I również on poczuł piękno męskich pocałunków ze strony księdza. Ja powtórzyłem to, co robił mój współbrat. Po chwili jednak moje dłonie zeszły niżej. Byłem ciekawy, jak twardy i potężny jest drąg naszego konsekrowanego kochanka. I, rzeczywiście, było co dotykać i masować. Co więcej, w tym samym momencie objąłem również kutasa Tezeusza. Oba drągi cudownie się trzymało w dłoniach. Byłem ciekawy, jak będą się trzymać w ustach. Moje pragnienia intensywnie wędrowały w tym kierunku.

W pewnym momencie obaj usiedli na brzegu wanny. Ich mokre, sterczące pały ociekały wodą, podkręcając jeszcze bardziej moje pragnienia. Wziąłem je w swoje dłonie i zacząłem je masować. Oni natomiast zaczęli się namiętnie całować. Bawiłem się ich kutasami, patrząc im co chwilę na twarze. Widać, że byli sobą zajęci.

Ja natomiast podziwiałem ich pały. Adorowałem je swoimi ustami i językiem. Były one dorodne i spragnione moich pieszczot. Byłem w tym uzdolniony. Ich odgłosy, które z siebie wydawali, mówiły wszystko. Moja służba miłości była rzeczywiście doskonała. Nie miała sobie równych.

-Twoje usta są cudowne – wyjęczał Armand. – Nie mają sobie równych. Potrafisz cudownie pieścić mężczyznę. Jesteś mu całkowicie oddany poprzez miłość doskonałą. Bóg wynagrodzi twoje starania.

Zrobiło się gorąco. Woda zaczęła parować, co jeszcze bardziej podkręcało atmosferę i podniecenie. Ich ciała zaczęły lśnić od wody i potu, a ja coraz mocniej zaangażowałem się w pieszczenie ich sztywnych drągów.

Ich pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Czuli, że chyba za chwilę nastąpi finał, dlatego kazali mi przerwać i usiąść na brzegu wanny. Armand pozostał na swoim miejscu, a Tezeusz zajął moje miejsce.

Poczułem smak ust Armanda. Były cudownie mięsiste i słodkie. Jego język penetrował moje podniebienie, a jego palce zaczęły bawić się moimi sutkami, powodując sztywnienie mojego kutasa. Tezeusz natomiast robił to, co mu wychodzi znakomicie. Jego usta jak zwykle wspaniale opięły mojego drąga. Ssał go namiętnie, powoli obracając go w swojej dłoni.

Czułem zalew braterskiej miłości. Ich dotyk i pieszczoty otwierały mnie coraz bliżej na to ekstatyczne doświadczenie. Zdawało mi się, że byłem bliski omdlenia, czując tę niewymowną miłość. Jednak nasz ukochany ojciec mocno trzymał mnie w swoich ramionach.

I właśnie w tym momencie zapragnąłem go poczuć w sobie. Chciałem, by we mnie wszedł i dokładnie mnie sobą wypełnił.

-Pragnę poczuć cię w sobie – cicho wyjęczałem.

-Naprawdę? – spytał swoim głębokim, męskim głosem.

-Tak. Pragnę cię – odparłem.

Tezeusz przestał pieścić mojego drąga i usiadł tam, gdzie my siedzieliśmy. Ja i Armand weszliśmy do wanny. Bardzo mocno się wypiąłem, a naprzeciw mojej twarzy była sztywna pała mojego współbrata. Armand usiadł, objął moje pośladki i zaczął je masować i całować. Ja natomiast zająłem się kutasem Tezeusza. Ssanie go bardzo mocno mnie relaksowało. Ssałem powoli delektując się jego smakiem. Co jakiś czas czułem na swoim tyłku język naszego kochanka, któremu tak bardzo pragnąłem się oddać.

Nagle poczułem, jak język Armanda zaczyna krążyć wokół mojego rowka. Poczułem niesamowitą przyjemność.

-Oooooooohhh – jęknąłem.

-Masz wspaniały tyłek – powiedział ojczulek. – Wręcz idealny.

-Poczekaj, aż w niego wejdziesz – odezwał się Tezeusz.

-Mmmmm. Tak? – spytał nasz śniady kochanek.

-Owszem. Jego rowek to istny raj na ziemi.

-Nie mogę się doczekać, aż w niego wejdę. Jak bardzo tego pragniesz, Zachariaszu?

-Ooooohhh. To teraz moje największe pragnienie – odparłem.

-Dobrze. Tak też się stanie – powiedział i wepchnął język w mój rowek. Poczułem ogromną falę przyjemności. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego. Ojciec krążył językiem powoli, potęgując we mnie to uczucie przyjemności. Poddawałem się temu, pieszcząc ustami pałę Tezeusza. Uwielbiałem mu ją obciągać. Od czasu do czasu odwiedzaliśmy się w swoich celach, by oddawać się rozkosznym zabawom. Kochałem czuć tego pokaźnego drąga w ustach i w sobie.

Po chwili Armand przerwał lizanie. Poczułem jego palec krążący wokół mojej dziurki.

-Mmmmm – jęknąłem.

-Dobrze ci? – spytał ksiądz.

-Taaaak – odpowiedziałem.

-Włożyć go do środka?

-Oooooo, taaak!

Poczułem, jak palec gładko wchodzi do środka. To było jeszcze lepsze niż język. Ojciec Armand posuwał mnie powoli. Ponownie nie spieszył się. Tezeusz głaskał mnie po głowie, gdy mu ssałem pałę.

-Cudownie obciągasz. Jesteś w tym mistrzem – wyszeptał chłopak.

-Wiem – jęknąłem, czując jak palec Armanda mnie penetruje.

Wypiąłem się jeszcze bardziej. Ojciec włożył kolejny palec. Na początku poczułem lekki ból, by po chwili poczuć jeszcze większą przyjemność. Mój kutas sztywniał i robił się wilgotny. Kropelka śluzu wpadła do wody. Przeżywałem coś niesamowitego.

-Wejdź we mnie! Wypełnij mnie sobą! – powiedziałem. – Pragnę tego! Nie każ mi dłużej czekać.

Ojciec Armand wstał. Po chwili poczułem znajomy ucisk. Mój duchowny kochanek w końcu we mnie wchodził. To było niesamowite uczucie. Jego drąg był naprawdę potężny. Wdzierał się we mnie coraz głębiej i głębiej.

-Aaaaaaah – jęknąłem.

-Jak ci jest, kochany? – spytał ksiądz.

-Cudownie!

-Mmmmm. – zamruczał i wszedł jeszcze głębiej.

Moje doznania stały się intensywniejsze. Czułem jego mistyczną bliskość. Z każdym jego ruchem jeszcze mocniej objawiała mi się czysta miłość.

Tezeusz natomiast rozpływał się z rozkoszy pod wpływem moich ust. W pewnym momencie, nie chcąc tak szybko strzelić mi w usta, wyciągnął swojego drąga, położył się na brzuchu i zaczął się ze mną namiętnie całować.

-Mmmmm. Uwielbiam smak twoich ust po twoich pieszczotach mojej pały – powiedział.

-A ja uwielbiam jej smak – odparłem.

-Kochani bracia! Chcę was obu obdarzyć miłością. Tezeuszu, wejdź do środka – odezwał się nagle Armand.

Chłopakowi nie trzeba było powtarzać. Z miłą chęcią wszedł do wanny i jak na komendę idealnie się wypiął.

Ojczulek wyszedł ze mnie i po kolei zaczął lizać nasze rowki, co wywołało u nas cudowne fale rozkoszy. Gdy on nas lizał, my się namiętnie całowaliśmy i pieściliśmy nawzajem swoje kutasy.

Bardzo szybko poczuliśmy jego palce w sobie.

-Oooooh – jęknęliśmy obaj.

-Podoba się wam? – spytał Armand.

-To jest cudowne – odparłem.

-Głębiej! – zawołał Tezeusz.

Ojciec penetrował nas bardzo dokładnie. Każdy jego ruch pogłębiał poczucie naszej wspólnoty braterskiej miłości. Nasze pały zaczęły ociekać śluzem. Czuliśmy, jak nasze zjednoczenie zbliża się ku temu cudownemu finałowi, o którym tak bardzo marzyliśmy. Podniecenie naszej trójki było już olbrzymie.

-Odwróćcie się twarzą do mnie – nakazał ojciec Armand. – Chcę, żebyście zakosztowali mojej słodyczy.

Armand wyszedł z wanny. Jego seksowne, męskie ciało ociekało z wody. Jego drąg mocno sterczał w oczekiwaniu na nasze usta. Zaczęliśmy go zatem na zmianę lizać i ssać. Kutas pulsował znakomicie. Śluz skapywał nam na brodę. Nagle poczuliśmy wspaniały strumień miłości.

-Ooooooooooooooooohhhhhhhhhhh! Taaaaaaaaaaaaak! Bożeeeeeeeee! – krzyknął ojczulek.

Nasze usta zostały zalane jego gorącą spermą. Podnieceni tym faktem zaczęliśmy się namiętnie całować, zlizując z siebie jego boski nektar.

Po chwili on poprosił nas, byśmy wstali. Wziął nasze pały w dłonie i zaczął się nimi ostro bawić. Na przemian lizał je i ssał. Czuliśmy, jak zalew nas rozkosz. Dobrnęliśmy już do momentu, gdzie już nic nie mogliśmy poradzić. Wśród głośnych, ekstatycznych jęków doszliśmy w jego ustach. To była czysta, miłosna, nieskrępowana rozkosz. To było coś, co nas wyzwoliło i dodatkowo zjednoczyło ze sobą. Byliśmy w pełni usatysfakcjonowani. Po tym wszystkim obdarzyliśmy się gorącymi pocałunkami. To było piękne uczucie.

Ojciec Armand pomógł nam w dalszych porządkach.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz