niedziela, 23 listopada 2025

Klasztor rozkoszy IX

 Zapraszam na kolejną część "Klasztoru rozkoszy". Tym razem dwaj bracia odkrywają miłosne rozkosze w klasztornej bibliotece. Dokładne studiowanie miłości przynosi cudowne efekty. Zapraszam do lektury, która przyniesie Wam wiele podniet. A jeśli podoba się Wam moja pisanina, to zapraszam do wspierania mnie przez PayPal: : paypal.me/pablotychy


IX. Księga Miłości (Bracia bibliotekarze: Antoni i Piotr)

 

Uwielbiam towarzystwo książek, dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy Ojciec Magister Nowicjatu skierował mnie do pracy w bibliotece. Zapach licznych wolumenów działał na mnie motywująco, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy, szczególnie tej dotyczącej miłości. W skrytości serca marzyłem o tym, by poczuć te cudowne uniesienia, opisywane w książkach; chciałem poczuć to, co wielu tak pięknie ubierało w słowa. Pochłaniając te cudowne opisy czułem trzy rodzaje podniecenia: fizyczne, intelektualne i duchowe. To była dla mnie swoista święta trójca rozkoszy.

Jednak moje serce i ciało czuły się skrajnie niezaspokojone. Pragnęły czegoś więcej. Chciały dosłownie doświadczyć tej głębokiej mądrości i cudowności. Z utęsknieniem śniłem o tym każdej nocy, budząc się cały mokry z podniecenia, które mnie opanowywało.

Doskonale wiedziałem, na które regały zajrzeć, bym mógł się sycić opisami męskiej miłości i przykładami tego, jak to piękno wydobyć, jak sprawić, by cieszyć się miłością. Lubiłem o tym rozmyślać, medytować. Kochałem się dotykać w czasie lektury, praktykować na sobie te cudowne wskazówki. Czasami moje myśli uciekały w te krainy pełne namiętnej i dzikiej miłości.

Nagle ktoś zapukał do drzwi, co wyrwało mnie z tych rozmyślań.

-Proszę – zawołałem.

Do biblioteki wszedł brat o prześlicznych, niebieskich oczach, z ciemną blond fryzurą dość krótko obciętą po bokach, lekkim zarostem, pięknymi ustami. Nie był zbyt wysoki, był trochę niższy ode mnie.

Jego spojrzenie z jednej strony było nieśmiałe, ale z drugiej strony miało coś w sobie hipnotyzującego. Jak dla mnie była to bardzo intrygująca mieszanka.

-Antoni – przedstawił się, ładnie się uśmiechając. Tak, to był przepiękny uśmiech. Wręcz czarujący.

-Piotrek – odparłem.

Nie wiem dlaczego, ale Antek się jakoś zarumienił, gdy usłyszał moje imię. Nie chciałem być zbyt dociekliwy i nie chciałem pytać o powody tego. Byłem co prawda ciekawy, ale stwierdziłem, że nie będę go dodatkowo zawstydzać. Nie chciałem, żeby czuł się speszony. Poza tym czułem, jakby powoli, niezauważalnie jego wzrok zaczynał mnie jakoś hipnotyzować. To była u niego kolejna, nieodgadniona rzecz. Był dla mnie jakąś tajemnicą, zamkniętą księgą, którą trzeba wiedzieć, jak otworzyć, by jej nie zniszczyć.

Po chwili niezręcznego milczenia Antek spytał:

-To co musimy robić?

-Musimy skatalogować trochę książek. Leżą w pudłach na podłodze tam pod ścianą. Bierzesz książkę do ręki, przeglądasz treść i przydzielasz do odpowiedniej kategorii. Tu masz listę kategorii. Gdy sprawdzisz książkę, to wkładasz ją do odpowiedniego pudła, żeby potem je odpowiednio opisać i ułożyć na półkach.

-Trudne to chyba nie jest – odparł chłopak.

-Myślę, że sobie razem jakoś poradzimy. Jeśli będziesz miał z czymś problem, daj znać. Jestem tu od tego, by ci pomóc.

Wzięliśmy się do pracy. Z początku jakoś starałem się skupić, ale było to bardzo trudne. Co chwila spoglądałem na niego, by podziwiać jego piękno. Oczywiście, nie robiłem tego w sposób bezczelny. Chciałem być dyskretny. Widać było, że z książkami radzi sobie całkiem nieźle. Zastanawiałem się, czy poradziłby sobie równie dobrze z moimi pragnieniami, które we mnie się rodziły.

W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Obaj byliśmy trochę speszeni, bo momentalnie można było z nich wyczytać to, czego oczekiwaliśmy od tego drugiego. Szybko odwróciliśmy wzrok, by chociaż na chwilę poudawać, że nic się nie stało. Było to jednak trudne.

W pewnym momencie Antoni podszedł do mnie z pewną książką. Nosiła ona tytuł: „Braterskie miłosne rozkosze”. Była dość stara, ale nie na tyle, by zaliczyć ją do jakichś archiwaliów. Chłopak przyniósł mi ją wyraźnie zarumieniony i zawstydzony. Musiał do niej zajrzeć, bo prócz wcześniejszych obserwacji zauważyłem wybrzuszenie w dolnej części jego ubioru.

-Co to za książka? – zapytał.

Z początku nie wiedziałem, jak w miarę zgrabnie mu odpowiedzieć na to pytanie, bo doskonale znałem tę książkę, jej znaczenie i działanie. Tak, miałem świadomość tego, co jej lektura budzi w zakonniku: jakie pragnienia, tęsknoty i jak mocno je wyzwala, by podzielić się nimi ze współbratem.

-Trudno dokładnie opisać jej treść. Najlepiej poczuć ją sercem, odkryć w praktyce jej mądrość. Samo streszczenie nic nie da, bo byłyby to zupełnie puste słowa – odparłem. – A co w Tobie ona wzbudziła? Bo widzę, że do niej zajrzałeś.

Antek spuścił wzrok. Widać, że był zawstydzony.

-Poczułem silne pragnienie bycia blisko z Tobą. Bardzo blisko. Każda strona zdała się wzywać mnie do tego, by szukać u Ciebie miłości i jej mądrości – odparł.

-Naprawdę jej pragniesz? Chcesz tego doświadczyć?

-Tak. Ta książka wydobyła ze mnie ukryte pragnienia, które wcześniej tłumiłem. Pokazała mi, że tłumienie pragnienia miłości i bliskości jest bezsensowne, a danie i oddanie się miłości jest czymś, czego Bóg ode mnie pragnie. Miłość bowiem jest dziełem Najwyższego – powiedział.

-Widzę, że doświadczyłeś głębi mądrości już przy zajrzeniu do tej książki. Takie słowa są bowiem wyrazem głębokiej dojrzałości.

-Naprawdę?

-Tak.

Brat podszedł do mnie. Czułem, że jest  trochę przestraszony, ale również pełen miłosnych pragnień. Chyba trochę bił się z myślami, gdy mnie obejmował, a jego usta zbliżały się do moich.

-Nie bój się. Chcę Ci pokazać, co to znaczy miłość. Chcę Cię w nią wprowadzić, byś poczuł jej pełnię.

Pocałowaliśmy się. Z początku był to bardzo niewinny pocałunek, jakby jakiś zwiastun czegoś głębszego. Powoli napełniałem go cząstkami mądrości miłości. Kolejny pocałunek okazał się być głębszy, jakby było w nim więcej pasji i pragnienia doświadczenia czegoś więcej. Nasze języki delikatnie zaczęły się wzajemnie masować.

-Mmmmm – zamruczał Antoni.

-Podoba ci się?

-Tak. Bardzo – odparł i całował mnie dalej. Jego usta były słodkie i namiętne. Każdy pocałunek utwierdzał nas w tym, byśmy podzielili się miłością bez względu na wszystko. Czułem, że on bardzo pragnie doświadczyć czegoś, co kiedyś nie było w zasięgu jego ręki, jego doświadczeń.

Co do jego ręki… To bardzo szybko załapał, gdzie ona powinna się znaleźć. W pewnym momencie bowiem poczułem ją na swoim kroczu. Byłem zdziwiony, że tak umiejętnie potrafi mnie doprowadzić do konkretnej erekcji. Wiedział, jak dotknąć, jak pomasować, by zrobiło mi się bardzo przyjemnie.

-Mmmm. Widzę, że wiesz, gdzie kierować swoje pragnienia – szepnąłem.

Z początku Antek się zarumienił, ale po chwili odparł:

-To mój instynkt.

-Świetny ten instynkt – powiedziałem, po czym kontynuowaliśmy namiętne pocałunki.

-A ja widzę, że masz się czym pochwalić.

-Nie zaprzeczam. Przypuszczam, że ty też jesteś niczego sobie.

-Chcesz się przekonać?

-Kusisz mnie?

-A jak myślisz?

-Chyba Ci ulegnę. A Ty mnie?

-Nie przeczę, że jesteś bardzo fascynujący i mam ochotę poznać cię bardziej.

-Przekonałeś mnie – odparłem, po czym powoli zaczęliśmy pozbywać się habitów.

W końcu stanęliśmy przed sobą nadzy. Tak. Muszę przyznać, że był naprawdę piękny. Jego ciało było pięknem samym w sobie.

-Naprawdę jesteś piękny – powiedziałem.

-Ty też – odparł i znowu mnie pocałował.

Przytuliliśmy się do siebie. Poczułem jego ciepło. Jego dłonie niespiesznie poruszały się po moim ciele. Ja też nie pozostawałem mu dłużny, pragnąc poznać wrażliwe miejsca na jego ciele. Czułem, że nasze kutasy powoli zaczynają sztywnieć. Dłoń współbrata ponownie wylądowała na moim drągu. To było cudowne uczucie. Jego dotyk sprawiał, że bardzo szybko i mocno zacząłem tam sztywnieć.

-Twoja dłoń jest mistrzowska – zauważyłem. – Skąd masz takie zdolności?

-W sumie to nie wiem. Jakoś tak wyszło – powiedział i kontynuował pieszczoty.

Ja w tym czasie skupiłem się na jego szyi. Przy jej lizaniu czułem, jak jego żyła pulsuje z rosnącego podniecenia. Od czasu do czasu podgryzałem go, na co on reagował lekkim syczeniem. Podniecił mnie tym. Spojrzałem mu w oczy i dostrzegłem w nich pojawiający się płomień. Po chwili domyśliłem się, że to był żar pragnienia doświadczenia rozkoszy.

-Widzę w Twoich oczach, że rośnie w Tobie pragnienie rozkoszy. Twoje oczy płoną.

-Aż tak to widać?

-Tak, bardzo. W oczach i nie tylko – odparłem, kierując wzrok w stronę jego kutasa. Rzeczywiście, bardzo mocno zaczął się prężyć, gotowy na moje usta. Stwierdziłem jednak, że nie będę się spieszył, tylko celebrował naszą kwitnącą miłość.

On też nie próżnował. Zauważyłem, że z każdą chwilą staje się on coraz bardziej namiętny i zachłanny w swoich pragnieniach. Chciał chłonąć każdą chwilę. Nie chciał niczego przeoczyć. Tak jakby był to jego pierwszy raz. Chciał to doświadczenie wyryć w pamięci. A ja chciałem, by to było jak najlepsze doświadczenie w jego życiu. Chciałem, by mógł jak najlepiej przeżyć ten moment.

Schodziłem ze swoimi pieszczotami. Jego sutki były przygotowane na mój język, zęby i palce. Krążyłem po nich bardzo powoli. Sztywniały od moich pieszczot. Antoni cicho jęknął, gdy je lekko przygryzłem. Ten jęk był muzyką dla moich uszu.

-Jak Ci jest? – spytałem.

-Mmmmm – usłyszałem z jego ust.

Kontynuowałem to, co zacząłem. Jego sutki stawały się twardsze, gotowe na lekkie przygryzienie. Nie wahałem się ani chwili dłużej. Zrobiłem to, a z ust współbrata wydobył się syk rozkoszy. Otworzył je lekko, a ja włożyłem tam palec, który on zaczął namiętnie ssać, co mnie dodatkowo nakręciło. Jego zresztą też. Czułem, że chłopak się jeszcze mocniej podnieca, że jego pragnienia stają się bardziej wyraziste.

W pobliżu był stolik. Antek usiadł na nim, a ja już wiedziałem, co mam robić. Uklęknąłem przed nim. Jego piękna pała znajdowała się na wprost mojej twarzy. Wziąłem ją do ręki i spojrzałem mu w oczy. Przymknął je i lekko przygryzł wargi. Chyba zastanawiał się nad tym, co chcę zrobić. Wysunąłem język i zacząłem lekko muskać jego żołądź, obserwując jego reakcję. Jego oddech przyspieszył. Krążyłem zatem językiem po główce. Była gorąca i gotowa na pieszczoty. Po chwili pojawiła się na niej kropelka śluzu. Wiedziałem, co mam robić. Małym palcem rozsmarowałem ją po żołędzi. Antek ponownie zasyczał. Ja natomiast chciałem skosztować całości. Włożyłem jego kutasa do ust i zacząłem ssać. Był twardy, gorący, soczysty. W zastraszającym tempie sztywniał w moich ustach.

-Oooooh – jęczał chłopak.

-Dobrze Ci?

-Nawet nie wiesz jak. Nie przerywaj – wyjęczał, po czym złapał mnie za głowę i zaczął nią poruszać. Skąd wiedział, co ma robić? Zastanawiało mnie to przez moment, gdy mu obciągałem. Jego drąg pęczniał w moich ustach. Czułem, jak mocno pulsuje, jak ocieka śluzem i śliną. Nie chciałem, żeby mi szybko trysnął w usta. Chciałem rozkoszować się jego ciałem nieco dłużej. Poza tym ja też chciałem doświadczyć ciepła jego ust.

Chwilę później wstałem, by kontynuować całowanie. Był naprawdę zachłanny.

Zamieniliśmy się miejscami. Teraz ja siedziałem na stole. Jego skrupulatność, pragnienie doświadczania nowych rzeczy zdumiała mnie. Dzięki książce doskonale wiedział, w jaki sposób kierować swoje pieszczoty, bym poczuł się naprawdę znakomicie.

Jego instynktownie język wędrował po moim ciele. Nie musiał odkrywać moich najczulszych miejsc, bo doskonale zdawał się je znać. Antoni pieścił moje sutki tak, że doprowadzał mnie swymi ruchami do szaleństwa. Gdy je przygryzał, zaczynałem odpływać.

-Ooooh. Skąd te twoje umiejętności? – zapytałem.

-Mmmm. Jestem bardzo pojętnym uczniem. Łatwo i szybko przyswajam wiedzę z książek – odparł chłopak.

-Robisz to doskonale.

-Bóg zapłać, bracie.

Schodził coraz niżej. Delikatnie muskał moje ciało. Mój drąg sztywniał z każdym jego ruchem. Chciałem jak najszybciej doświadczyć jego języka i ust na nim.

W końcu jednocześnie poczułem tę delikatność i zdecydowanie jego ust. Od razu włożył mojego kutasa do nich. To ciepło było cudowne.

-Ohhhh. Ten Twój język. Mmmm – jęknąłem. Poddałem się jego działaniom. Chłopak ssał powoli i namiętnie. Jego usta wiedziały, jak mnie pieścić. Mój drąg w nich sztywniał i pulsował. Moje podniecenie sięgało zenitu. Wiedział, jak mnie pieścić.

W pewnym momencie powiedziałem mu, żeby położył się na stole. Moje pragnienie wejścia w niego stało się bardzo mocne. On się położył na stole, a ja na nim. Po raz kolejny namiętnie się całowaliśmy i pieścili. Ocierałem się o jego umięśnione ciało. Czułem pod sobą jego sztywniejącego drąga. Zaczynał być wilgotny, co bardzo mi się spodobało. Widać było, że chłopak jest bardzo mocno podniecony. Moje pieszczoty stawały się coraz bardziej intensywne. Mój język szaleńczo wędrował wzdłuż jego ciała, doprowadzając go do drżenia z rozkoszy.

Jego pała mocno sterczała. Wziąłem ją do ust i zacząłem intensywnie ssać. Antek głośno jęczał. W pewnym momencie poprosił:

-Chcę mieć cię w sobie.

Obrócił się na brzuch i mocno wypiął przede mną swoje gładkie, jędrne pośladki. Były przepiękne i grzechem byłoby ich nie wypieścić i nie wejść w ten cudowny rowek, który aż błagał o pieszczoty.

Objąłem jego pośladki i zacząłem je masować i całować.

-Taak – jęczał współbrat.

Lizałem je i lekko kąsałem, a on się wił, czując ogromną przyjemność. Gdy jednak zacząłem wwiercać się w jego rowek, jęki zdały się nie mieć końca:

-Ooooooohhhh! Taaaak! Tego chcęęęęę!

Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Widziałem, że był całkowicie gotowy na wejście w niego. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, zacząłem w niego wchodzić. Z jednej strony był ciasny, ale z drugiej był przeze mnie porządnie nawilżony.

-Aaaaaaah! Mmmmmm.

Zacząłem się w nim poruszać. To było boskie uczucie. Był ciasny, ciepły. Dźwięk obijania się o jego pośladki dodatkowo mnie podniecał. Mój kutas w nim pęczniał i pulsował. Miałem wrażenie, że Antek przeżywa ze mną swoje najcudowniejsze chwile, co mnie bardzo cieszyło. Chciałem, by mu było dobrze, by jego doświadczenie miłości ze mną było naprawdę wspaniałe. Każdy mój ruch w nim zdawał się to potwierdzać.

-Jak ci jest, kochany? – spytałem.

-Cudownie – jęknął, po czym wyszeptał: Mocniej.

Spełniłem jego prośbę. Moje ruchy stały się szybsze i bardziej zdecydowane. W pewnym momencie zauważyłem kropelki preejakulatu skapujące z jego sztywnego drąga na posadkę biblioteki. Wyszedłem z niego i odwróciłem go na plecy. Wszedłem w niego ponownie. Ruchając go, jednocześnie złapałem jego kutasa i zacząłem nim poruszać. W końcu widziałem wyraz jego twarzy. Mówił on wszystko. Jego otwarte usta głosiły rozkosz i ekstazę, której mogliby mu pozazdrościć najwybitniejsi święci.

Jego drąg pulsował w mojej dłoni. Był gorący i mokry. Antoni wił się i głośno jęczał. Już tylko sekundy dzieliły nas od najwyższej ekstazy.

Ponownie położyłem się na nim, intensywnie go posuwając. Poczułem jego pulsującego drąga na brzuchu. Czułem, jak zaczyna dochodzić. Nagle poczułem ten charakterystyczny gorący i gęsty strumień wypływający z jego pulsującej pały.

-Ooooooooooooooooohhhh – jęczał chłopak. – Taaaaaaak! Booooożeee!

W pewnym momencie i ja poczułem, że już dłużej nie wytrzymam. Gorący strumień wydobył się z mojej pały, obficie zalewając jego ponętną dziurkę. Strumień był bardzo obfity.

-Aaaaaaaaaaah! Jeeeeeeezuuuuu! – jęknąłem i opadłem na jego klatę.

Słyszałem przyspieszone bicie jego serca. Byliśmy cali mokrzy z potu i naszych nektarów.

-Dobrze Ci było? – zapytałem mojego kochanka.

-Wspaniale – odparł, po czym uśmiechnął się do mnie i mnie pocałował.

Chwilę tak leżeliśmy i delikatnie pieściliśmy się nawzajem, po czym zdecydowaliśmy, że musimy się ubrać i kontynuować naszą pracę. Szła nam ona bardzo dobrze, bo doświadczeni miłością, współpracowaliśmy ze sobą jak nikt. Po wszystkim wzięliśmy wspólny prysznic, gdzie powtórzyliśmy nasze igraszki. Mieliśmy jednak nieodparte wrażenie, że ktoś nas podgląda. Jednak nie przeszkadzało nam to, a wręcz przeciwnie. Jeszcze mocniej okazywaliśmy sobie miłość.




środa, 10 września 2025

Klasztor rozkoszy VIII

 Moi Kochani. Dawno nie pisałem. Miałem przerwę w pisaniu spowodowaną brakiem weny i chorobą. Wczoraj skończyłem kolejną część "Klasztoru rozkoszy". Tym razem ojciec przeor doświadczy miłości dwóch współbraci. Mam nadzieję, że Wam się to spodoba. Życzę udanej, rozkosznej lektury. No i nie zapomnijcie o wspieraniu mnie na PayPalu: paypal.me/pablotychy.

VIII. Kawa dla Ojca Przeora (Ojciec przeor i bracia: Jacek i Daniel)

 

Byłem pogrążony w modlitwach i medytacji, gdy w pewnym momencie usłyszałem pukanie do drzwi. Nie zdziwiło mnie to, gdyż o tej porze kucharz – brat Jacek przynosił mi kawę. Zaskakujący był jednak pewien fakt: tym razem nie przyszedł sam, tylko w towarzystwie opalonego współbrata, który, jak się okazało, miał na imię Daniel.

Było bardzo gorąco i moje serce i ciało powoli zaczęły się skłaniać ku pragnieniu doświadczenia miłości. Moje oczy wychwytywały ich piękno milimetr po milimetrze. Powoli zacząłem ich pragnąć. Starałem się jakoś opanować swoje pragnienia, ale było to bardzo trudne. Mój organizm zaczął reagować. Czułem, jak w moich majtkach pojawiało się wybrzuszenie, które oznaczało, że pragnę doświadczyć rozkoszy.

W ich oczach również dostrzegłem, że ich pragnienia kierują się ku doświadczeniu ekstazy. Najpierw wydawało się to być ledwo dostrzegalne, bym po chwili doznał boskiego objawienia ich potrzeb. Gdzieś podskórnie, jeszcze niewidocznie rodziła się między nami mistyczna więź, która potrzebowała się ujawnić. Nie wiedziałem jednak, czy i jak mógłbym się do tego przyczynić? A może ruch leżał po stronie moich cudownych współbraci? Może to oni mieli rozpocząć nasze pełne zjednoczenie?

Obaj spojrzeli na mnie z wyraźnym błyskiem podniecenia w oczach. Moje oczy też nie ukrywały moich pragnień, chociaż starałem się ich nie okazywać. Ale podobno oczy nigdy nie kłamią. Podobno są zwierciadłem duszy.

Oni szybko dostrzegli, że jest coś na rzeczy, że mam ukryte w sobie jakieś pragnienia. Odłożyli na stolik tackę z kawą i podeszli do mnie. Tak, zdemaskowali mnie: moje potrzeby, moje pragnienia. Czułem na sobie ich spojrzenia, jak mnie mierzyli, jak bardzo pragnęli. Starałem się jakoś opanować, bo przecież byłem ich przełożonym. Musiałem być zdecydowany i nie dać ulec pokusie. Ale jakoś nie mogłem. Nie potrafiłem już walczyć z tą potrzebą miłości i bliskości.

A oni zbliżali się do mnie, pragnąc mnie coraz bardziej. Czułem już na sobie ich oddechy. Ich usta zaczęły muskać moją szyję, a ich dłonie niespiesznie wędrowały po moim ciele. Przełknąłem ślinę, nadal próbując się jakoś bronić w swoim umyśle, ale w pewnym momencie usłyszałem w sobie tajemniczy głos, który mówił:

Nie opieraj się miłości i swoim najgłębszym pragnieniom. Dałem ci je, byś mógł się nimi cieszyć i dzielić się z innymi tą miłością.

Czułem, jak to wołanie mnie ogarnia, zaczyna nade mną panować. Widziałem, jak bracia odkrywają to wołanie, jakby je słyszeli. Odłożyli tacę z kawą i podeszli do mnie.

-My też słyszymy to wołanie, Ojcze Przeorze – powiedział Jacek.

-Chcemy Ojcu pomóc podążyć za nim – dołączył się Daniel.

Ich głosy uwodziły mnie równie skutecznie jak ten wewnętrzny głos. W moim sercu zaczęło rodzić się pragnienie pójścia za tym wezwaniem. Skoro zostało ono potwierdzone przez tych proroków miłości, nie mogłem się temu nie poddać.

Ich usta zbliżyły się do mojej szyi. Ich języki wysunęły się i zaczęły ją muskać. Poczułem, że jest mi przyjemnie. Rozchyliłem usta, a Daniel włożył do nich swój palec. Zacząłem go ssać, na co brat odpowiedział kuszącym pomrukiem.

-Ma Ojciec gorące usta – wyszeptał nowicjusz.

Jacek natomiast zaczął bawić się moją klatą. Jego dłoń niespiesznie wędrowała po niej, próbując odkryć miejsca, w których mogłem poczuć przyjemność. W końcu znalazł moje sutki. Poczułem, jak pod wpływem jego dotyku sztywnieją, mimo tego, że miałem na sobie habit.

-Jest Ojciec tak bardzo zapracowany, tak bardzo zestresowany. I przez to tak bardzo zasługujący na miłość i rozkosz – powiedział współbrat.

Ich dotyk zaczął mnie rozpalać. Czułem, jak w moich oczach rodzą się płomienie miłości i pożądania. Zwróciłem się w stronę Daniela i zaczęliśmy się całować. Po raz pierwszy w życiu poczułem smak męskich ust. Były słodkie, wilgotne. Po chwili chłopak wysunął język i włożył mi go do ust. Zacząłem go ssać. Braciszek cicho mruknął. Spodobał mi się ten dźwięk. Zastanawiałem się, jak taki niedoświadczony chłopak może być taki namiętny.

Jacek lekko kąsał mnie po szyi nie przerywając wędrówki po moim ciele, odkrywając kolejne obszary rozkoszy.

-Może pora pozbyć się szat, by jeszcze bardziej otworzyć się na miłość, by ją jeszcze bardziej poczuć? – zapytał starszy z braci.

Nie miałem nic przeciwko. Pozbyliśmy się ubrań i stanęliśmy przed sobą nadzy, by móc oddać się miłości i rozkoszy. Nasze ciała były gotowe na ich przyjęcie: pragnęły odczuwać i smakować owoce miłości.

Ich dłonie obdarzały mnie ciepłem i miłością, a usta czule pieściły moje ciało. Daniel nie mógł się nadal nacieszyć moimi ustami i językiem, a usta i język Jacka zajmowały się resztą mojego ciała.

Żar ogarniał całe moje jestestwo. Moje istnienie pochłaniało ogrom miłości, której tak bardzo potrzebowałem. Daniel i Jacek czule się mną zajmowali, sprawiając, że każdy centymetr mojego ciała płonął żywym ogniem niekończącej się rozkoszy.

Po chwili obaj zamienili się miejscami i moimi ustami zajął się Jacek. Widać było, e jest bardziej doświadczony w dawaniu rozkoszy. Jego pocałunki były intensywniejsze, bardziej trafiające w moje czułe punkty.

Daniel natomiast sprawiał wrażenie, że uczy się poznawać męskie ciało. Był młody i ciekawy świata. Jego język starał się odkrywać obszary przyjemności. Udawało mu się to. Moje ciało zaczęło drżeć pod wpływem tych wędrówek. Chłopak wydawał się być szczęśliwy, że potrafi sprawić mi przyjemność. Widać było, że starał się coraz mocniej.

Czułem, jak mój kutas powoli sztywnieje i się podnosi. Daniel był dobrym obserwatorem i szybko zrozumiał, że powoli nadchodzi czas, by i tym się zajęły jego usta. Wziął go w swoją dłoń, wysunął język i zaczął delikatnie muskać główkę. Zasyczałem. Poczułem przyjemne ciepło.

-Widzę, że ojcu sprawia to przyjemność – powiedział Jacek, nie przerywając masowania mojego ciała. Następnie kontynuował gorące pocałunki.

Daniel natomiast lizał intensywnie mojego drąga, co sprawiło, że zaczął sztywnieć coraz bardziej.

-Nie wiedziałem, że on tak cudownie smakuje – zamruczał chłopak. A to powiedziawszy, włożył mojego kutasa do ust i zaczął namiętnie go ssać. Jego usta okazały się być bardzo gorące. Czułem, jak opinają one moją spragnioną pieszczot pałę.

Jacek skuszony zachętą Damiana również chciał zakosztować tej słodyczy. Uklęknął i na przemian ze współbratem pieścili językami mojego kutasa.

-Mmmmm, taaak – zaczęło wydobywać się z moich ust. Czułem, jak rozpływam się pod wpływem ich działań. Chciałem im się jakoś odwdzięczyć.

-Jesteście tak cudowni, że chcę się z wami podzielić swoją miłością.

Chwilę później położyliśmy się na moim łóżku. Chłopcy położyli się obok mnie. Zwróciłem się w stronę Jacka, by nadal móc smakować jego usta. Daniel natomiast był za mną i ocierał się o mnie. Czułem, jak jego męskość prężyła się na moich pośladkach. Była naprawdę spora.

Moje dłonie wędrowały wzdłuż ponętnego ciała Jacka. Powoli je poznawałem, a jemu sprawiało to przyjemność. Z kolei dłonie Daniela poznawały moje ciało, co podobało się nam obu, jak mogłem wywnioskować po jego erekcji i pomrukiwaniach.

W pewnym momencie odwróciłem się w stronę Daniela, pragnąc posmakować jego rozkoszy. Był piękny, a jego pała zdała się pulsować, dając mi znak, że potrzebuje moich ust. Powoli schodziłem niżej, by móc w końcu skosztować tego cudu między jego nogami. Ten dziewiętnastolatek bardzo pragnął doświadczyć męskiej miłości. Wiedziałem, że moje usta będą na tyle czułe, by mu ją pokazać.

Jego kutas mocno stał. Pochyliłem się nad nim i wziąłem go do ust. To było wspaniałe uczucie. Był gorący i wilgotny. Kapitalnie prężył się i pulsował w moich ustach. Pragnąłem go mieć tam cały czas. Ssałem go namiętnie. Chłopak się prężył i jęczał, pragnąc coraz mocniej doświadczyć miłości moich ust. Zdawał się być mi całkowicie oddany pod tym względem.

Jacek natomiast pieścił dłońmi i ustami moje pośladki. Jego wprawne dłonie ugniatały je, a czułe i namiętne usta obdarzały je swoimi pocałunkami. Widać było, że był w tym wprawiony. Jako kucharz często ugniatał ciasto, a jako facet nierzadko był dla mnie pocieszeniem. Doskonale wiedział, jak się zabrać za faceta, by sprawić mu niebiańską rozkosz.

Nagle poczułem język między pośladkami. Najpierw delikatnie muskał mój rowek, jakby był niepewny, czy w niego wejść. Kochałem ten moment. Po chwili krążył już po nim konkretnie, by bez ceregieli wejść we mnie i krążyć w środku tymi pieszczotliwymi i zwinnymi ruchami. Doskonale wiedziałem, jak go mój tyłek podnieca. Uwielbiałem mu go dawać i czuć tę niebywałą falę przyjemności, która mnie wtedy zalewała. Motywowało mnie to do jeszcze czulszego zajęcia się drągiem Daniela. Chciałem, żeby poczuł troskę i miłość naszych współbraci, których swoimi ustami reprezentowałem. Byłem bardzo mocno podniecony działaniem Jacka i smakiem pały Daniela. Pragnąłem im się oddać. Chciałem, by we mnie weszli, by poczuli, jak bardzo ich kocham i pragnę.

Wypiąłem się w stronę młodszego współbrata. Poczułem, jak żołądź jego kutasa krąży po moim rowku, delikatnie nawilżając śluzem, który z niej zaczął wypływać. Zacząłem się na niego otwierać. Nagle poczułem, jak we mnie wchodzi. To było wspaniałe uczucie. Jego drąg powoli przyzwyczajał się do mojego tyłka. Po chwili poczułem jego pierwsze ruchy. Z początku niepewne, z czasem stały się coraz bardziej zdecydowane. Widać było, że chłopak stawia pierwsze kroki w sztuce męskiej miłości. Pozwoliłem mu na to, by trochę na mnie poeksperymentował. Chciałem, żeby się jeszcze intensywniej nauczył, co oznacza pełnia miłości między facetami.

Pod wpływem jego ruchów moja pała zaczęła sztywnieć. Jacek, widząc to, od razu włożył ją do ust, by namiętnie ją ssać. Jego cudowne usta objęły moją męskość i czule ją pieściły. Poczułem się jak w Niebie. Dwóch cudownych facetów sprawiało mi przyjemność z każdej strony. Moje pragnienia stawały się coraz lepiej spełniane. Każdy ich ruch był preludium do tego, by osiągnąć stan ekstazy.

Daniel lekko kąsał mnie w szyję, a Jacek czule ssał i lizał mojego kutasa. Z moich ust zaczęły wydobywać się jęki rozkoszy, których nie umiałem powstrzymać. Każde ich działanie sprawiało, że było mi nieziemsko dobrze.

Chwilę później zdecydowaliśmy się zmienić pozycję. Daniel położył się na plecach, ja nadziałem się na jego sztywną pałę, a Jacek wstał, by moje usta z wdzięczności zaczęły pieścić jego pokaźnego drąga. Pieszczenie go było czystą rozkoszą. Bardzo dokładnie go ssałem i lizałem, jednocześnie starając się tańczyć na kutasie Daniela. Oddawaliśmy się temu cudownemu rytuałowi miłości i wdzięczności. Pała Daniela pulsowała w moim tyłku, a Jacka w moich ustach. Byłem tym cudownym narzędziem pulsującej miłości. Chciałem być do ich pełnej dyspozycji jako ich przełożony. Czuliśmy pełne zjednoczenie. Miłosne wibracje w pełni nas opanowały.

Nagle Jacek zdecydował się na małe odwrócenie sytuacji. Wyjął swojego drąga z moich ust, odwrócił się do mnie tyłem i mocno wypiął się w moją stronę. Objąłem jego pośladki i zacząłem całować. Daniel przejął trochę inicjatywę, jeśli chodzi o mnie i bardziej mnie posuwał, podczas gdy mój język zaczął penetrować rowek Jacka. Brat zaczął jęczeć głośniej, niż wtedy gdy obciągałem mu kutasa.

-Taaak, ooooh, mmmm – wydawał z siebie jęki. Widać, że mu się to bardzo podobało.

Ja czułem rozkosz dzięki Danielowi. Widać było, że chłopak się stara i że mu zależy na tym, by sprawić nam obu jak największą przyjemność. Jego ruchy stawały się coraz bardziej intensywne i konkretne. Mój kutas obficie ślinił się dzięki pchnięciom współbrata. Jego działania jeszcze bardziej motywowały mnie, by tyłek Jacka był jeszcze mocniej nawilżony. Mój język pracował jak oszalały. Penetrował bardzo intensywnie, powodując u Jacka dreszcze rozkoszy. Po chwili włożyłem tam palec i zacząłem nim wiercić w środku.

-Aaaaaaa – jęknął Jacek.

Zauważyłem, że jego kutas również mocno się ślinił. Po chwili zdecydowaliśmy się na to, że po raz kolejny zmienimy pozycję. Wstaliśmy z łóżka. Jacek stanął pierwszy, ja za nim, a Daniel za mną. Wszedłem w Jacka, a Daniel ponownie we mnie. To był cudowny moment jedności, gdy nasze ciała złączyły się miłosnym tańcu rozkoszy. Nasze ciała bardzo szybko się zsynchronizowały.

Byliśmy rozpaleni i żądni rozkoszy absolutnej. Każdy z nas starał się jak najlepiej przeżyć tę chwilę i żeby ten kolejny również czerpał przyjemność. Obdarzaliśmy się miłością i rozkoszą. Razem tworzyliśmy namiastkę tego wiekuistego raju.

Daniel z czułością obejmował mnie, a ja Jacka. Nasze pocałunki rozpalały zmysły. Miłosne odgłosy pobudzały nas jeszcze bardziej. Kutas Daniela pulsował we mnie, a mój w Jacku. Nasze ciała powoli docierały do granic napięcia seksualnego. Czuliśmy nadchodzące dreszcze zwiastujące ten cudowny moment, którego tak bardzo pragnęliśmy. Nic innego już się nie liczyło. Byliśmy jak w tym cudownym, mistycznym amoku. Ogarniał nas jednoczący płomień miłości i braterstwa. Byliśmy w tym zanurzeni, zatopieni. Każdy nasz ruch był dowodem najwyższego oddania.

I w tym miłosnym amoku poczułem w sobie gorący strumień, który wylewał się z Daniela. Jego młodzieńczy krzyk rozkoszy wypełnił celę:

-Aaaaaaaaaahhhh, oooooooohhhh, Boooooożeeee!

Ja również nie mogłem już wytrzymać. Mój drąg pulsował już bardo mocno. Był gorący, napęczniały i gotowy do strzału. Nagle poczułem, jak mocno strzelam.

-Ooooooooooooooohhhh, taaaaaaaaak! – wyrwało się z moich ust.

Jacek pod wpływem moich ruchów obficie strzelił na podłogę przy wtórze swoich głębokich, męskich jęków:

-Uuuuuuuuuuuuuuhhhh, mmmmmmmmmmmmmm, aaaaaaaaaaaaaaaahhh, Jeeeeeeeezuuuuu!

Nasze krzyki ogarnęły całą celę, tworząc koncert miłości.

Na moment położyliśmy się na łóżku, by trochę odpocząć i obdarzyć siebie nawzajem czułościami. Czuliśmy się spełnieni i zjednoczeni. Całowaliśmy się czule i namiętnie. Po chwili bracia wyszli, pozostawiając mnie w błogości. Dziękowałem Bogu za tak cudownych, pełnych miłości współbraci. To był najwspanialszy dar.

sobota, 19 października 2024

Odkrywanie siebie

 Przed chwilą przyszła mi myśl, by podzielić się z Wami, jak jako młody człowiek zacząłem odkrywać swoją orientację seksualną i jak ją realizowałem. Kiedyś chyba o tym pisałem, w którym momencie to miało miejsce, ale jakoś nie opisałem tego dokładniej.

W podstawówce odkryłem, że podobają mi się chłopcy. Zacząłem podziwiać facetów, których widziałem w telewizji, czy na różnych okładkach. Na początku się na tym nie skupiałem, ale gdy zostałem nastolatkiem i poczułem, jak to jest być podnieconym seksualnie, to czułem, że muszę to podniecenie muszę jakoś rozładować. Gdy masturbowałem się po raz pierwszy, byłem zaskoczony efektem. W tamtych czasach nie wiedziałem, że z penisa coś wylatuje, co mnie bardzo zdziwiło. Byłem trochę spanikowany, myślałem, że to jakaś ropa wylatuje albo inne ustrojstwo.

Potem zaczęło się chodzenie po kioskach i rozglądanie się za okładkami pism gejowskich. Uwielbiałem się nimi podniecać i je zapamiętywać, bo nie mogłem wtedy tego kupować. W domu natomiast odtwarzałem z pamięci te wszystkie zdjęcia, bym mógł zaspokoić swoje potrzeby seksualne.

Jednak istniała druga strona medalu. Z racji swojej wiary nienawidziłem siebie za to, co robiłem. Moje wychowanie w środowisku religijnym powodowało we mnie ogromne poczucie winy. Biegałem co chwila do spowiedzi, ale potem do tego wracałem i tak na okrągło.

Po wielu latach odkryłem, że nie ma się co za to katować i zaakceptowałem to, że wolę facetów. Odkryłem uroki ssania kutasów, lizania tyłków i oddawania się facetom. I nie żałuję. Jedynie, czego żałuję to czasu, w którym tak bardzo się niepotrzebnie nienawidziłem za to, co czuję i czego pragnę. Teraz cieszę się swoją seksualnością i pisaniem fantazji i opowiadań.

A jak Wy zaczynaliście swoje gejowskie życie? Napiszcie w komentarzach.



niedziela, 29 września 2024

Marcin

W przerwie między kolejnymi częściami "Klasztoru rozkoszy" powstało kolejne opowiadanie pt. "Marcin". To wakacyjna opowieść o tym, co może poczuć młody chłopak do swojego przystojnego kuzyna i co może stać między nimi pod osłoną nocy. Zapraszam do lektury. No i nie zapomnijcie o wspieraniu mnie na PayPalu: paypal.me/pablotychy.

Marcin

 

To było bardzo gorące lato. Spędzałem je na wsi u mojego wujostwa. Czas najczęściej spędzałem z moim kuzynem Marcinem. Podziwiałem go z każdej możliwej strony. Bardzo mnie do niego ciągnęło. Ogromnie mi się podobał. Z powodu pracy na polu, był świetnie zbudowany, co uwydatniała jego koszulka i spodnie, które w kroku bardzo często były bardzo uwypuklone.

A najbardziej podobały mi się noce, gdy zza ściany słychać było jego ciche pojękiwania. Zawsze wtedy wychodziłem ze swojego pokoju, by podejść do uchylonych drzwi jego i podglądać, jak całkiem nago zabawia się swoim pokaźnym kutasem.

Pewnego dnia, gdy nadszedł wieczór, świadomie czy też nieświadomie nie zachowałem należytej ostrożności i gdy przesunąłem stopę, podłoga zaskrzypiała. Zaskoczony kuzyn przerwał swoją zabawę, wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi. Jego sterczący penis niejako był busolą, która prowadziła go wręcz w moją stronę. Nie wiedziałem, co zrobić, jak się zachować. Chciałem jak najszybciej uciec spod drzwi, ale nogi odmawiały mi posłuszeństwa: stały się one strasznie ciężkie ze strachu.

Marcin uchylił drzwi i stanął przede mną w całej swej okazałości, uśmiechając się do mnie.

-Wiedziałem, że to ty cały czas stoisz pod moimi drzwiami. Myślisz, że dlaczego tak walę każdej nocy?

-Nie wiem – zdążyłem wybełkotać.

-Cały czas marzyłem, żebyś do mnie przyszedł na wspólną zabawę. Wiesz, mam już dość samotnego brandzlowania się. Potrzebuję towarzystwa, a ty się do tego idealnie nadajesz.

-Ja?

-No nie zgrywaj już cnotki niewydymki. Widzę, jak na mnie patrzysz. Te ukradkowe spojrzenia zdają się mówić naprawdę wiele.

-Co na przykład?

-Że masz na mnie ochotę. Chyba wystarczy.

Zarumieniłem się. Nie wiedziałem, że jest aż tak spostrzegawczy. Nie doceniłem go pod tym względem. Stałem jak idiota z rozdziawioną gębą i autentycznie nie wiedziałem, co powiedzieć. Miał mnie całkowicie.

-To co? Będziesz tak stał jak tępa ciota, czy wejdziesz do środka? – spytał kuszącym głosem.

Nogi zelżały i wszedłem do środka. Marcin zamknął za nami drzwi, podszedł do mnie i objął mnie czule. Nasze usta spotkały się i zaczęliśmy się całować. Najpierw był to nieśmiały pocałunek, ale z czasem pozwoliliśmy sobie na to, by namiętność między nami wybuchła. Całowaliśmy się szaleńczo, jakby wokół nas nic nie istniało. Marcin zdjął ze mnie koszulkę i spodenki.

-No, no – powiedział – Widzę, że ty też nie masz się czego wstydzić.

Po raz kolejny zrobiłem się czerwony. Kuzyn się zaśmiał i powiedział:

-No, nie udawaj niewiniątka. Twój język jest bardzo zwinny. Ciekawe, jakie harce będzie wyczyniał na moim kutasie. Widzę, że masz ochotę na kawał soczystego mięsa.

Nie przeczę. Miałem ochotę pobawić się drągiem Marcina, od kiedy poczułem, jak dojrzewam. Zawsze podziwiałem jego imponujące wymiary.

Przywarliśmy do siebie nawzajem i kontynuowaliśmy pocałunki. Nasze rozpalone ciała ocierały się o siebie nawzajem, powodując w nas coraz większe podniecenie. Dłonie szaleńczo wędrowały po tych jeszcze nieodkrytych lądach, jakimi były nasze ciała. Powoli odkrywaliśmy, jak bardzo siebie pragniemy i to nie od dzisiaj. Nasze drągi sztywniały z każdą sekundą, powoli domagając się pieszczot. Moje usta i mój język zapragnęły spróbować skarbu Marcina, który mocno sterczał i pulsował na moim brzuchu wzywając moje usta do tego, by dokładnie go wypieściły. O niczym innym nie marzyłem. Pragnienie obdarzenia go czułymi pieszczotami powoli acz sukcesywnie zaczęło nade mną panować.

Schodziłem ustami coraz niżej. Mój język smakował jego boskie ciało. W końcu moje oczy były na wysokości jego pulsującego, pragnącego moich ust członka. Wziąłem go w dłoń i zacząłem kosztować jego główkę. Zaczęła powoli lśnić pod wpływem pracy mojego języka. Krążyłem po niej rozkoszując się każdym jej milimetrem. Po chwili pojawiła się na niej kropelka śluzu. Nie wiedziałem, że może mieć tak cudowny smak. Ciągnęła się ona między jego żołędzią a moim językiem.

Marcin cichutko pojękiwał pod wpływem moich pieszczot. Ja natomiast rozkoszowałem się smakiem jego drąga, liżąc go z dołu do góry. Kuzyn zdawał się drżeć i błagać o jeszcze. Jego jęki zachęcały mnie do tego, by jeszcze bardziej się starać w sprawianiu mu przyjemności.

Włożyłem do ust jego gorącego i pulsującego kutasa i zacząłem go namiętnie ssać. Czułem, jak w nich podskakiwał, jak pragnął w nich spełnienia. Nie chciałem go zawieść. Pragnąłem go obdarzyć tym, co najlepsze, chociaż był to mój pierwszy raz. Ten jego żar zupełnie mnie rozpalał.

Moja pała też już była konkretnie pobudzona, pragnąc dopieszczenia. Wziąłem ją w dłoń i rozpocząłem jej masowanie, nie przerywając obciągania kuzynowi.

-Ooooh – jęczał. – Może położymy się na łóżku? Też mam ochotę na twojego kutasa – wymruczał.

Wyjąłem z ust jego drąga. Ociekał on śluzem i moją śliną. Przeszliśmy na łóżko. Obaj byliśmy bardzo podnieceni. Marcin położył mnie na plecach, po czym on położył się na mnie. Czułem żar jego ciała, jego pot na sobie. Jego pocałunki były bardzo gorące, rozpalające do czerwoności. Całkowicie poddałem się jemu i jego działaniom. Jego język penetrował moje usta, rozpoczynając namiętny taniec z moim. Rozpływałem się pod wpływem jego pocałunków. Czułem, jak mną zaczyna władać, jak mnie sobą posiada. Każdy jego pocałunek sprawiał, że skutecznie odpływałem i drżałem w jego męskich ramionach.

Jego usta schodziły w stronę mojej szyi. Ich namiętność była nienasycona. Lekko ją przygryzł, a ja cicho jęknąłem. Schodził coraz niżej. Jego język krążył po moich sutkach, powodując ich sztywnienie. I one zostały odpowiednio potraktowane przez jego zęby. Nie mogłem nie jęknąć głośniej.

-Widać, że ci się podoba – szepnął.

-O, tak – powiedziałem.

Język Marcina wędrował coraz niżej, a ja czułem, że moment eksplozji powoli się zbliża.

W końcu poczułem jego gorące usta na moim penisie. Objął go nimi i zaczął namiętnie lizać i ssać. Namiętność jego ust była bezkonkurencyjna. Widać było, że też pragnął mieć kutasa w ustach. Posuwał nimi tak, jakby już od dawna to robił, jakby był w tym wprawiony.

Jego pieszczoty sprawiały, że odpływałem. W pewnym momencie podniósł moje nogi i lekko je rozszerzył. Nagle poczułem, jak jego ciepły i wilgotny język zaczyna krążyć wokół mojego rowka.

-Taaak, mmmm – zacząłem mruczeć.

-Podoba ci się? – spytał Marcin.

-Taaak, baaardzooo – jęknąłem.

Jego język wbijał się w moją dziurkę, a ja z rozkoszy zaciskałem pięści na prześcieradle. Co chwila się wiłem, czując, jak on mnie w ten sposób penetruje.

Marcin otwierał we mnie kolejne wrota rozkoszy. Każdy jego ruch odsłaniał przede mną zupełnie nowe doznania. Pragnąłem coraz więcej i więcej. Poddawałem się temu, co ze mną robi, drżąc przy tym i głośno sapiąc. Wiedziałem, czego pragnie, jak bardzo chce się zanurzyć w moim rozpalonym z pożądania wnętrzu, a ja pragnąłem, żeby we mnie wszedł tym swoim pulsującym żądzą drągiem. Chciałem czuć go w sobie totalnie, zatracić się w nim bez reszty.

W pewnym momencie poczułem, jak jego środkowy palec wchodzi w mój tyłek. Mój kutas mocno się wyprężył, gdy natrafił na moją prostatę. Pulsował on bardzo mocno i się ślinił, co Marcin skrzętnie zlizywał. Obciągał mi jak oszalały, a ja pragnąłem, żeby we mnie konkretnie wszedł, bez żadnych ceregieli.

-Wejdź we mnie – wyszeptałem. – Pragnę tego.

-Naprawdę? – spytał.

-Tak.

Kuzyn położył się na mnie, powoli we mnie wchodząc. Napierał na mnie, wypełniał mnie sobą. Najpierw poruszał się powoli, pokonując ciasnotę mojego rowka. Rozdziewiczał mnie. Nasze usta ponownie złączyły się w miłosnym i namiętnym pocałunku. Byliśmy nienasyceni. Szaleńczo pragnęliśmy siebie nawzajem. Żądaliśmy spełnienia.

Jego pała idealnie się we mnie wpasowywała. Byliśmy totalnie zjednoczeni. Czułem, że niedługo dojdziemy, a on spuści się we mnie.

-Zlej się we mnie. – wyjęczałem – Chcę cię całkowicie poczuć w sobie.

-Jak sobie życzysz – odpowiedział, po czym przyspieszył swoje ruchy. Jego drąg mocno we mnie pulsował. Mój też nie próżnował. Miałem wrażenie, że zaraz eksplodujemy.

-Oooooo, kuuurwaaa! – krzyknął kuzyn. Poczułem, jak jego gorąca sperma rozlewa się we mnie.

-Aaaaaah! – jęknąłem i ja, gdy w tym samym czasie dochodziłem. Byliśmy całkowicie mokrzy od potu i nasienia.

Marcin opadł na mnie, wyczerpany posuwaniem mnie i orgazmem. Głaskałem go po głowie i plecach. Obdarzaliśmy się czułymi pocałunkami. Spisał się znakomicie.

-Byłeś cudowny – szepnąłem.

-Ty też. Cudownie mi było w tobie. – odparł chłopak.

-No nie dziwię się. To był mój pierwszy raz.

-Serio?

-Tak.

-Byłeś naprawdę cudowny.

-Dziękuję. Powtórzymy to jeszcze?

-Jasne. Kiedykolwiek będziesz chciał.

To były naprawdę udane wakacje. Nie żałowaliśmy sobie żadnej przyjemności, jeśli nadarzała się ku temu jakaś okazja.



poniedziałek, 17 czerwca 2024

Klasztor rozkoszy VII

 I kolejna część przygód gorących braciszków. Tym razem jeden z nich postanowił podglądać innego brata, który już się pojawił w noweli. Życzę Wam przyjemnej lektury i obfitych spustów. No i nie zapomnijcie o wspieraniu mnie na PayPalu: paypal.me/pablotychy


VII. Medytacja nad męskim ciałem. (Bracia: Wojciech i Tomasz)

 

Lubię wychodzić do ogrodu, by trochę pomedytować i odmówić parę modlitw. Lubię być na łonie natury, podziwiać ją i składać Bogu dziękczynienie za piękno, którym nas obdarzył. Nasz ogród jest przepiękny, pełen różnych roślin i drzew owocowych. Mistrzem w ich pielęgnowaniu jest brat Tomasz. Podziwiam go nie tylko ze względu na te umiejętności. Jego ciało jest bowiem powodem moich licznych dziękczynień.

Właśnie przechodziłem obok jego okna, gdy zauważyłem, że stoi on w swojej celi całkiem nago. Szybko schowałem się za drzewem, by mnie nie dostrzegł. To, co wtedy zobaczyłem, przyprawiło mnie o dreszcz podniecenia. Poczułem, jak mój habit zaczyna się unosić w kroku. Patrzyłem i podziwiałem jego boskie ciało, jak się z nim obchodził i co z nim robił. Z każdym jego ruchem miałem ochotę zdjąć habit, by podążać śladami jego wspaniałych pieszczot. Temperatura była bardzo wysoka, tak więc pozwoliłem sobie na tę niedyskrecję. Bardzo szybko pozbawiłem się swojego ubioru. Miałem ochotę zrosić swoim nasieniem ziemię, którą pielęgnował Tomasz i w taki sposób się z nim zjednoczyć.

Palce Tomasza wędrowały po jego ustach. Pieścił je bardzo powoli. Smakował każdą chwilę. Postanowiłem zrobić to samo. Dotknąłem swoich ust, czując delikatną przyjemność. Naśladowałem jego ruchy. W sumie to było jakieś nowe doświadczenie. Nigdy jeszcze nie podążałem za czyimiś pieszczotami. Zawsze wszystko robiłem po swojemu. Dzisiaj jednak, patrząc na tego cudownie zbudowanego mężczyznę, zdecydowałem, że poznam sposób, w jaki on się dotyka, jak obdarza się czułością i przeżywa rozkosz. To było coś absolutnie nowego. Wchodziłem niejako w jego psychikę, jego uczucia i emocje. Niejako stawałem się nim, patrząc, jak się pieści.

Powoli jego ruchy zaczęły mnie hipnotyzować. Moje dłonie zaczęły się niejako synchronizować z jego dłońmi. Tomasz dotykał swojej szyi, a jego kutas powoli zaczął drgać, tak jak mój. Jego drąg był pokaźny. Uwielbiałem go podziwiać, wyobrażać sobie, co z nim robię i co on robi ze mną.

Palce brata schodziły niżej i rozpoczęły zabawę sutkami. Widziałem, jak robił to powoli, a jego sutki zaczynały sztywnieć. I moja dłoń powędrowała w te rejony, by zaznać tego cudownego drżenia z rozkoszy. Moje sutki od razu zareagowały. Poczułem, jak brodawki twardnieją, a moja pała poczęła się coraz bardziej podnosić. Jednak to jeszcze nie był ten czas, by się nią pobawić. Szedłem śladami Tomka. Nie chciałem przegapić żadnego kroku, by nie zniszczyć tej mistycznej więzi, która powstała między nami. Bawiłem się zatem sutkami, czując nadchodzącą falę przyjemności. Dotykanie się sprawiało, że robiło mi się bardzo dobrze.

Podziwiałem tę czułość, z jaką traktował swoje ciało. Pragnąłem tak samo traktować swoje. Uczyłem się tego od niego z wrodzoną sobie pilnością. Zakochałem się w nim. Chciałem go czcić jako najpiękniejszy dar od Boga.

Jego dłoń schodziła coraz niżej, dotykając jego brzucha. Głaskał go tak cudownie, że mój drąg kolejny raz podskoczył. Napletek zaczął mi się zsuwać z żołędzi, ukazując próbującą się wydostać kropelkę śluzu. Podobne zjawisko zauważyłem u Tomka. Chciałem jej skosztować, żeby spadła na mój język jak łaska Boga. Ale wiedziałem, że jeszcze muszę poczekać, nasycić się tym widokiem, który mam. Docenić owo „tu i teraz”. Podziwiałem i naśladowałem zatem to, co on czynił. Był moim wzorem czułości i miłości do samego siebie.

Nagle, jego palec zaczął krążyć po żołędzi. Taak. Istna rozkosz. Zobaczyłem, jak kropelka śluzu ciągnie się między palcem a główką. Zrobił wtedy coś najcudowniejszego: mianowicie jego wilgotny palec powrócił do sztywnego sutka, pieszcząc go. Przymknął na moment oczy i rozchylił usta zatapiając się w zapomnieniu i przedsionku ekstazy. To samo poczułem i ja, naśladując to, co on czynił.

Jego penis zaczął ociekać śluzem. Nasze cudowne połączenie spowodowało, że i mój zaczął się obficie ślinić. W jednym momencie złapaliśmy swoje pały w dłoń i rozpoczęliśmy osobną, ale jednocześnie wspólną zabawę z samymi sobą. Poruszaliśmy nimi najpierw powoli. Odczuwałem jego rozkosz. Była ona potężna tak jak on i jego ogromny kutas.

Patrzyłem na pracę jego mięśni, jak jego ręka się napręża pry waleniu, a jego dłoń mocno zaciska się na jego mocnym drągu. Jego męskość mnie hipnotyzowała; wzywała do tego, bym podążał jego śladem, bym mu się oddał jako przewodnikowi rozkoszy.

Poruszałem swoją pałą w rytmie, w jakim mi to narzucił mój mistrz rozkoszy. Czułem nadchodzącą falę przyjemności i ekstazy. Czułem, jak spełniam się w tym, jak pragnę tego spełnienia. Nasze zsynchronizowane oddechy mówiły wszystko. Ten język miłości połączył nas, byśmy razem przeżyli te najcudowniejsze chwile, których tak bardzo pożądaliśmy.

Nagle okazało się, że on mnie cały czas widział i obserwował, bo spojrzał w moją stronę i się uśmiechnął do mnie, puszczając mi oko. Oblizał swoje wargi i nadal pieścił swoją pokaźną pałę. Doskonale widział o połączeniu naszych pożądań. Wiedział, jak pokierować swoimi pieszczotami, by mnie totalnie rozpalić, bym podążał jego śladami.

Podszedłem do jego okna, a on je uchylił. Jego kutas wystawał za okno, a ja oczekiwałem na to, aż on zrosi moje spragnione usta swoim boskim nektarem. Czułem się już maksymalnie podniecony. Wiedziałem, że za chwilę nastąpi to, co nastąpić musi.

Wtem usłyszałem jego krzyk, a z jego drąga wystrzelił gęsty strumień spermy lądując na mojej twarzy. Ja również nie mogłem już wytrzymać i z mojego kutasa również wystrzelił życiodajny nektar, zraszając to, co Tomasz zasadził.

Oblizałem się, czując ten cudowny smak jego nasienia. Był to dla mnie sakrament zjednoczenia z tym boskim samcem.

-Przyjdź do mnie w nocy – wyszeptał do mnie.

Nie mogłem doczekać się tej chwili, gdy złączymy się swoimi ciałami już tak naprawdę a nie na odległość. Pragnąłem z nim całkowitego zjednoczenia, a on ze mną. Widziałem to w jego oczach, które aż iskrzyły z pożądania.




niedziela, 16 czerwca 2024

Klasztor rozkoszy VI

 Moi Kochani. Po tak długim czasie prezentuję Wam kolejną scenę "Klasztoru rozkoszy". Bardzo Was przepraszam za tak długą przerwę, ale jakoś nie umiałem się zebrać w sobie. Mam nadzieję, że scena Wam się spodoba i będziecie czerpali rozkosz z jej lektury. Bardzo mi na tym zależy. Tym razem braciszkowie wylądują na sianie. Będzie bardzo gorąco. Liczę na Wasze komentarze i wsparcie na PayPalu: paypal.me/pablotychy

VI. Miłość na sianie (Bracia: Robert i Szymon)

 

Przełożony skierował nas do stodoły. Trzeba było poprzerzucać siano. Od pracy się nie migam, więc nie był to dla mnie problem, tak samo jak dla mojego współbrata Szymona. Dobrze zbudowany brunet był silnym chłopakiem. Pochodził ze wsi, więc wiedział, z czym to się je. Był trochę nieśmiały, bardzo pobożny, ale wyczuwałem w nim jakieś ukryte pragnienia, których nigdy wcześniej przed nikim nie odważył się odkryć. Czasami w chórze zakonnym podczas modlitwy jego dłonie bezwiednie wędrowały po jego ciele. Trwało to zawsze kilka sekund, bo szybko sobie uświadamiał, że może zwracać uwagę innych współbraci. Szybko potem przestawał się dotykać, rozglądając się po kaplicy i upewniając się, czy nikt nie zauważył jego tęsknot. Ale ja potrafiłem je zauważyć. Wiedziałem, że ukrywa przed innymi wiele rzeczy. Czułem, że bał się wyrzucenia z klasztoru. Poza nim nie miał żadnych perspektyw poza pracą na polu do śmierci. A rodzinę miał bardzo pobożną. Była w niego wpatrzona jak w obrazek. Ja zresztą też, ale z zupełnie innego powodu. Jego oczy i usta potrafiły mnie oczarować i spowodować, że trudno mi się było skupić na modlitwie. Jego męskie, spracowane dłonie z pewnością potrafiły zajmować się nie tylko pracą, ale zupełnie czymś innym. Często o nim śniłem: o bliskości z nim, o tym jak mnie dotyka, całuje, pieści. Zawsze wtedy budziłem się mokry i z wyrzutami sumienia, że pożądam któregoś ze współbraci. Nie mogłem wytrzymać tego pragnienia, nie mogłem powstrzymać moich myśli i fantazji na jego temat. Czasami, patrząc na jego nieudolnie skrywaną nieporadność w chórze, miałem ochotę podejść do niego i go przytulić, żeby mu powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.

Czuliśmy żar lejący się z nieba. Ja natomiast czułem także inny żar, ale w moim ciele. Próbował się on ze mnie wydostać. Pragnąłem nim się z kimś podzielić, żeby ten ktoś poczuł, jak wybucha w jego stronę, jak go ogarnia, pochłania.

Dotarliśmy do stodoły. Siano już na nas czekało, gdy weszliśmy do środka, poczuliśmy falę gorąca, jeszcze większą niż na zewnątrz. Coś mi się zdawało, że ta praca będzie naprawdę bardzo gorąca. Czułem, jak pot zaczyna się ze mnie lać. Moje ciało zawsze wtedy reagowało podnieceniem. Naprawdę trudno mi było to wszystko ukryć. Powoli trudno mi było wytrzymać to uczucie. Szymon podobnie reagował na upał i pot. Jego koszulka robiła się mokra i powoli odsłaniała jego sterczące sutki. Widziałem je bardzo wyraźnie i myślałem, że zwariuję. Czułem, jak mój drąg mocno się pręży. Jego zresztą także. Widziałem to cudowne wybrzuszenie w jego roboczych spodniach.

Powoli staraliśmy się zająć pracą. Przerzucaliśmy siano, nic nie mówiąc do siebie. Co jakiś czas czułem na sobie wzrok Szymona. Miałem wrażenie, że wszechobecny żar zaczyna go opanowywać, a hamulce, które na siebie nałożył, powoli zaczynają puszczać. Jego kutas już mocno stał. Chłopak co chwila przygryzał wargi. Przerwałem pracę i podszedłem do niego.

-Co się stało, Bracie? – spytałem.

-Jest gorąco i…

-Widzę, że nie tylko ogólnie jest gorąco, ale i w pewnym szczególe – odparłem, patrząc na jego krocze. Będąc blisko niego, czułem zapach jego potu i męskości, który powoli unosił się w powietrzu. On lekko się zarumienił. Przybliżył się do mnie i dotknął mojego policzka. Jego dłoń zaczęła go pieścić, a jego spojrzenie stawało się pełne pożądania.

-Wiesz… od dawna czuję pociąg do chłopaków. Tobie pierwszemu to mówię.

-Wiem.

-Skąd?

-Widziałem, jak ukradkiem dotykasz się w czasie modlitwy. Czasami mam wrażenie, jakbym odczytywał twoje pragnienia. Od czasu do czasu widzę, jak na mnie patrzysz, jak byś potrzebował bliskości.

-Naprawdę?

-Tak. Ja też wolę chłopaków. Do ciebie poczułem coś wyjątkowego, ale bałem się ci o tym mówić, bo nie wiedziałem, jak zareagujesz. Nie chciałem cię spłoszyć.

-Tak samo jak ja. Też nie chciałem cię zranić. Nie wiedziałem, jak zareagujesz, gdy powiem ci o tym, co czuję. Nigdy nie byłem z facetem. Od dawna tego pragnę.

-A ja mam mokre sny z tobą w roli głównej.

-Naprawdę?

-Tak. Bardzo ciebie pragnę. Jesteś przekochany.

-Ty też – odparł i nieśmiało mnie pocałował. To było delikatne muśnięcie. Poczułem lekki dreszcz na ustach. Spodobało mi się to.

Spojrzałem na niego. W jego oczach dostrzegłem już wyraźniejsze pożądanie. Zaczęliśmy się całować. Poczułem żar jego ust. Przywarliśmy do siebie.

-Jesteś pewien, że chcesz to ze mną zrobić? Że chcesz ze mną przeżyć swój pierwszy raz? – spytałem.

-Tak. Pragnę tego – wyszeptał. – Czuję, że jesteś tym właściwym facetem.

-Naprawdę?

-Tak. Z nikim innym nie mógłbym tego zrobić. Wierzę, że nie zrobisz mi żadnej krzywdy, że obdarzysz mnie czułością, której potrzebuję.

-A po co miałbym cię skrzywdzić? – spytałem, głaszcząc go czule po policzku.

-Nie wiem… Czasami boję się, że ktoś może mnie skrzywdzić.

-To normalne. Każdy nosi w sobie taki lęk. Nie ma się czego wstydzić.

Nasze usta zbliżyły się do siebie. Jego – drżały. Czułem to, czule go całując.

-Nie bój się. Chcę dać ci to, czego potrzebujesz. Chciałbym, żebyś czuł się bezpiecznie i byś czuł się kochany. Nie musisz się mnie bać.

-Dobrze – odparł i mnie pocałował. Jego pocałunek już był śmiały. Nie czułem żadnego lęku ani oporu. Wiedziałem, że tego pragnie. Przycisnąłem go do siebie. Czułem, jak jego kutas zaczyna stawać. Mój zresztą też nie próżnował. Pragnął dobrego wysiłku, bo już dawno nie strzelał. Jego chyba zresztą też.

Dotykałem jego spoconego ciała. Nasze koszulki już leżały na klepisku. Jego ciało lśniło, a krople potu powoli po nim spływały. Rozmasowywałem je po jego klacie, a on oddychał coraz ciężej.

Otwarliśmy swoje usta, by nasze języki poczuły swój smak. Było to na początku nieco nieśmiałe, jakbyśmy badali teren. Ale szybko nam się to spodobało i zapragnęliśmy więcej. Języki zaczęły się intensywnie masować.

Szymon zaczął ściągać mi spodnie, ja jemu też.

-Gorąco, no nie? – zażartował, gdy to robił.

-Tak… Bardzo gorąco – odparłem, nie przerywając pocałunków. Po chwili staliśmy przed sobą zupełnie nadzy. Teraz już było widać, jak mocno nasze ciała są spocone i podniecone i jak bardzo pragną spełnienia.

Szymon lizał mnie po szyi, a ja bawiłem się jego sterczącymi sutkami. Były bardzo twarde, a jego drąg podskakiwał, gdy się nimi bawiłem.

-Widzę, że to twoje wrażliwe miejsce – szepnąłem do niego.

-Tak. – odparł. – Zawsze mi staje, gdy się nimi bawię.

-Właśnie widzę. – zamruczałem. – Chyba trzeba będzie się nimi konkretnie zająć.

-Chyba tak – zaśmiał się.

Usiadłem na skrzyni, a współbrat na moich kolanach. Jego sutki były na wprost moich ust. Wysunąłem język i lekko musnąłem nim jego lewy sutek. Spojrzałem mu w oczy i zobaczyłem w nich żarzący się ogień. Powoli krążyłem językiem po sutku, słuchając cichych westchnień chłopaka. Objąłem go mocniej. Czułem zapach jego potu, który mnie bardzo mocno podniecił. W tym momencie włączyła się we mnie zachłanność. Chciwie lizałem i ssałem jego sutki, starając się być przy tym bardzo skrupulatny. Moje dłonie wędrowały po jego plecach, by po chwili skupić się na jego pośladkach na których był delikatny meszek. Jeździłem po nim opuszkami palców, a Szymon powoli zaczął drżeć pod wpływem moich pieszczot.

Po chwili lekko się wyprężył, wypinając swój tyłek. Moje dłonie od razu objęły jego pośladki i zaczęły je masować. Moje palce wędrowały w stronę jego rowka. Środkowy palec lewej ręki jeździł po nim, a ja czułem spytałem chłopaka:

-Mogę?

-Co?

-Czy mogę włożyć tam palec?

-Mmmmm. Jesteś tego pewien?

-Tak.

-Dobrze. Włóż mi go.

Powoli wkładałem go do środka, czując lekki opór. Był bardzo ciasny. Starałem się być delikatny. Nie chciałem być zbyt natarczywy, ale ten jego zapach naprawdę bardzo mnie podkręcał. Krople potu spływały po jego ciele. Krążyłem palcem w środku, a mój język zlizywałem krople, które po nim spływały.

-Pragnę cię – szeptał.

-Ja ciebie też.

-Może przejdziemy na siano, co? – zamruczałem.

-Nie mam nic przeciwko – odparł zalotnie.

Wziąłem go w swoje ramiona i przeniosłem go, obdarzając go czułymi pocałunkami. Położyłem go na sianie, spojrzałem mu głęboko w oczy i położyłem się na nim, namiętnie się z nim całując. On założył mi nogi na pośladki, a ja zacząłem się ocierać o niego. Nasze kutasy się spotkały. Były mokre od potu i śluzu wydobywającego się z nich. Pragnąłem zasmakować jego drąga, poczuć jego żar w swoich ustach. Schodziłem zatem niżej, aż dotarłem do jego soczystej pały. Była spora. Miałem czym się zajmować. Koniuszkiem języka skosztowałem jego wilgotnej główki. Wypływający z niej śluz mieszał się z moją śliną. To było cudowne uczucie. Ten smak mnie rozpalał. Pragnąłem coraz więcej. Zająłem się bardzo dokładnie jego główką, a braciszek wił się i pojękiwał z rozkoszy. Po chwili lizałem już całego jego kutasa, starając się nie zaniedbywać żadnej jego części. Lizałem go z dołu do góry. Jego pełne jaja również domagały się mojej atencji. Nie mogłem ich nie dopieścić. Chciałem dać mu czystą przyjemność, a po jego reakcji widziałem, że jest naprawdę spora.

Gdy włożyłem jego kutasa do ust, głośno jęknął:

-Oooooooooohhhh, Booooooożeeeeeee!

-Jak Ci się podoba?

-To jest boskie – jęknął.

Powoli zacząłem go ssać. Był bardzo gorący i twardy. Czułem, jaki jest soczysty. To było istne niebo w gębie. Rozkoszowałem się każdym jego centymetrem. Czułem, jak mocno się pręży i pulsuje.

Ja także pragnąłem poczuć żar jego ust na moim drągu. Położyłem się na boku tak, żeby i on mógł czerpać radość z ssania kutasa. On wziął go w dłoń, ściągnął napletek i zaczął drażnić swoim językiem główkę mojej pały. Był bardzo czuły i delikatny. Trochę nieśmiało to robił, przez co bardzo mnie tym rozczulił.

Ja z kolei już konkretnie ssałem jego wilgotną pałę. Byłem jak zahipnotyzowany, kosztując ją bez jakichkolwiek oporów. Szymon zresztą też nabrał odwagi i tak samo jak ja zaczął konkretnie ssać moją. Doskonale czułem jego gorące usta, które opinały mojego drąga. Ich ruchy były coraz bardziej pewne i zachłanne. Czerpał czystą rozkosz z ssania mojego sterczącego chuja. Jego pała mocno ociekała w moich ustach, a jego stłumione ssaniem jęki powoli budziły we mnie pragnienie, by zająć się jego pięknymi pośladkami. Pragnąłem ich. Chciałem zanurzyć między nie swoją twarz, poczuć ich ciepło i słodycz, poczuć ten cudowny, podniecający zapach spoconego faceta właśnie w tamtym miejscu.

Trochę go zaskoczyłem tą zmianą pozycji, ale gdy mój nos i język zanurzyły się miedzy jego seksowne pośladki, od razu zaczął odpływać. Powoli zanurzałem się w tę cudowną dziurkę. To była czysta słodycz. Pieściłem ją bardzo powoli i dokładnie, a mój język krążył po niej ósemkami. Szymon mocno się wypinał, wyginał i jęczał.

-Boskie uczucie – jęczał. – Twój język jest cudowny.

Poddawał się mi całkowicie, a ja rozkoszowałem się jego zapachem i smakiem. Pragnąłem w niego wejść. Chciałem, żeby mój napalony i wypieszczony przez jego usta drąg zanurzył się w jego ciasnej dziurce i poczuł się jak w raju. Chciałem go tym pobłogosławić, sprawić, żeby poczuł pełnię szczęścia z obcowania z drugim mężczyzną. Mój kutas stawał się gotowy na obdarzenie go tym, co miał w sobie najcenniejszego.

-Pragnę w ciebie wejść – powiedziałem w końcu. – Jesteś cudowny. Chcę się z Tobą zjednoczyć. Na niczym innym mi nie zależy.

-Naprawdę? – zamruczał.

-Tak. Pragnę tego.

-A ja chcę, żebyś to zrobił, żebyśmy się stali jednością.

Mój wilgotny kutas jeździł po jego rowku, a mój współbrat mocno się prężył i wyginał, pragnąc, żebym w niego wszedł. Powoli zaczynałem zanurzać w niego żołądź. On lekko syknął. Chciałem się wycofać, ale on jęknął:

-Nie przerywaj! Wchodź śmiało! Pragnę Cię poczuć w sobie.

Wchodziłem w niego. Był niesamowicie ciasny. Nie mogłem tego robić szybko. Chciałem sprawić mu rozkosz a nie niepotrzebny ból. Moim pragnieniem było, by czuł się ze mną dobrze, by wspominał to jak najlepiej. W końcu jednak wszedłem w niego do końca.

-Ooooh, taaak – jęknął. – Pragnę tego!

Mój kutas go rozszerzał. Poczułem, jak jego tyłek zaczyna współpracować z moją pałą. Zaczął nim miarowo poruszać, chcą mi pomóc w penetracji i zwiększyć rozkosz, której tak bardzo pragnął. Posuwałem go miarowo i zdecydowanie, czując jego ciepło i ciasnotę. Objąłem jego kształtny tyłek i zupełnie zatopiłem się w przyjemności obcowania z tak cudownym mężczyzną. Każdy mój ruch sprawiał, że czułem się coraz lepiej i pewniej. Nie mogłem i nie chciałem przerwać tego cudownego momentu zjednoczenia. Moja pała w nim pęczniała i pulsowała, a on jęczał, jakby był w jakimś amoku. Miałem wrażenie, że sprawiam mu niesamowitą rozkosz. I tak też było, bo każdy jego ruch i odgłos były świadectwem tego, jak jest mu dobrze.

Podniosłem go lekko tak, bym miał dostęp do jego szyi i ust. Nie przerywając posuwania jego boskiego tyłka, lizałem się z nim łapczywie i kąsałem po szyi, na co on jeszcze bardziej się rozpływał i równie mocno pragnął coraz więcej.

Wyszedłem z niego i położywszy go na plecach, ponownie w niego wszedłem. Nasze usta ponownie się spotkały, bardzo namiętnie penetrując się nawzajem własnymi językami. Pieprzyłem go coraz mocniej, dopychając go bardzo starannie. Bycie w nim było czymś cudownym.

Dłonie Szymona wędrowały po moich plecach, a palce co jakiś czas wbijały się w nie, powodując we mnie jeszcze większe podniecenie. Nasze ciała ogarnął istny żar nie tyle z powodu letniej temperatury, ile z powodu naszej namiętności. Pragnęliśmy się totalnie. Chcieliśmy być jednym ciałem. Dokonywaliśmy tego razem.

Współbrat rozchylił lekko usta, jęcząc z rozkoszy. Czułem, jak się w niej rozpływa, jak świadomie jej pragnie i się jej oddaje bez jakiegokolwiek opamiętania. Ja natomiast czułem, że za niedługo w nim dojdę, że obdarzę go tym, co mam najcenniejsze, a on to przyjmie jako najwspanialszy dar. Pragnąłem go tym obdarzyć. Chciałem mu otworzyć bramy najwspanialszego raju.

Powoli dochodziłem. Moje pchnięcia stały się bardziej zdecydowane. Mój kutas mocno w nim pulsował. Był jak rozgrzany metal. Sperma chciała się ze mnie wydostać. Nagle poczułem, jak obficie strzelam w Szymona:

-Aaaaaaaaah, taaaaak! – jęknąłem dopychając go przy każdym strzale.

-Oooooooh – krzyknął z rozkoszy współbrat.

Wyszedłem z niego, patrząc jak mój skarb wypływa z jego ślicznej dupci. Podnieciło mnie to. Złapałem jego pałę i zacząłem mu mocno walić. Chłopak się wił, pragnąc dojść. W pewnym momencie i on obficie trysnął swoim boskim sokiem, głośno przy tym krzycząc i ciężko oddychając.

Położyłem się obok niego i czule pieszcząc jego ciało, całowałem się z nim.

-Dziękuję ci, że tak cudownie obdarzyłeś mnie sobą – wyszeptał braciszek.

-Ja tobie też dziękuję za to, że zechciałeś mi się oddać – odparłem.

-Cała przyjemność po mojej stronie.

Ubraliśmy się w koszulki i spodnie i postanowiliśmy, że wrócimy do klasztoru. Za jednym z filarów zauważyłem mokrą plamę.

-O, widzę, że byliśmy naprawdę dobrzy, skoro komuś się to tak bardzo spodobało, że sam strzelił. – powiedziałem.

-Jak najbardziej – odparł Szymon i pocałował mnie w policzek.