Zapraszam na kolejną część "Klasztoru rozkoszy". Tym razem dwaj bracia odkrywają miłosne rozkosze w razem z jednym z ojców rozkoszują się kąpielą i sobą nawzajem. Zapraszam do lektury, która przyniesie Wam wiele podniet. A jeśli podoba się Wam moja pisanina, to zapraszam do wspierania mnie przez PayPal: : paypal.me/pablotychy
X. Ciepło i rozkosze miłosnej
kąpieli (Ojciec Armand, Bracia: Tezeusz i Zachariasz)
Ojciec
Armand przyjechał do nas z daleka. Ten posiadacz egzotycznej urody od razu
zwrócił moją uwagę. Nie potrafiłem się skupić na modlitwie. Jedyne, co wtedy
potrafiłem robić, to podziwiać jego nieziemską urodę. W sumie nie tylko mi się
on podobał. Brat Tezeusz również nie mógł od niego oderwać wzroku, o czym mi w
sekrecie powiedział ze spacerów po ogrodzie. Od czasu do czasu fantazjowaliśmy
o nim, opisywaliśmy jego piękno. Było to naprawdę fascynujące zajęcie.
Pracowaliśmy
w zakonnej łaźni. Do naszych obowiązków należało utrzymywanie jej w czystości. Były
tam prysznice i sporej wielkości wanna z hydromasażem. Trochę dziwne jak na
klasztor, ale ojciec przeor stwierdził, że takie kąpiele sprzyjają medytacji i
skupieniu się na jedności z Bogiem. Nam to nie przeszkadzało.
Tego
dnia niespodziewanie przyszedł o. Armand. Był ubrany tylko w szlafrok. Miał ze
sobą ręcznik i rzeczy do mycia. Ten szlafrok z jego ciemniejszą karnacją bardzo
ładnie współgrał. Podszedł do wanny. Uśmiechnął się do nas i bez słowa zsunął z
siebie to, co miał na sobie. Gdy go zobaczyliśmy całkowicie nagiego, to nie
wiedzieliśmy, gdzie podziać oczy. To było czyste piękno. Każda część jego ciała
była zachwycająca. Lustrowaliśmy go z góry do dołu, nie mogąc się na niego
napatrzeć.
-Widzę,
że chcecie mi potowarzyszyć – odezwał się do nas w końcu.
-Ojciec
chce, żebyśmy mu towarzyszyli? – zapytał Tezeusz.
-Owszem.
Myślę, że wspólna medytacja w kąpieli połączy nas bardzo ściśle i złączy nas z
pięknem Boga – odparł.
Nie
mogliśmy uwierzyć, że zostaliśmy zaproszeni do wspólnej medytacji. To był dla
nas zaszczyt, bo zwykle ten ojciec przebywał w samotności. Tym razem jednak
zdecydował się na wspólne mistyczne doświadczenie.
-Jeśli
ojciec pozwoli – powiedziałem.
-Jak
najbardziej. Nie krępujcie się, bracia, tylko dołączcie.
Nie
pozostało nam nic innego, jak się rozebrać i dołączyć do naszego ulubionego
kapłana. Gdy zdjęliśmy ubrania, nie mogliśmy ukryć tego, że mamy dość mocną
erekcję. Tak, on nas bardzo podniecał i w tym momencie nie mogliśmy tego ukryć.
-No,
widzę, że Stwórca bardzo hojnie was obdarzył – powiedział Armand.
-Ojcu
też niczego nie poskąpił – odparłem i wszedłem do wanny. Tezeusz wszedł zaraz
po mnie.
Woda
była bardzo ciepła i przyjemna. Pobudzała nas do tego, by sobie nawzajem
okazywać miłość i czułość, by zatopić się w miłosnej medytacji. Usiedliśmy po
jednej i drugiej stronie ojca. On złapał nas za dłonie i powiedział:
-Dziękujemy
ci, Panie, za to, że obdarzyłeś nas pięknem i że pragniesz, byśmy się nim
dzielili i go celebrowali oraz kontemplowali. Jest ono odbiciem Twojego piękna.
Pragniemy je zatem bardzo głęboko adorować. Błogosław naszemu pięknu i miłości.
Amen.
-Amen
– odparliśmy.
Zaczęliśmy
rozkoszować się kąpielą. Czuliśmy niezwykłą przyjemność. W pewnym momencie na
swoich udach poczuliśmy dłonie ojca Armanda. Masował je powoli i czule, a my
mieliśmy wrażenie, że zaczyna nas to podniecać.
Spojrzeliśmy
na niego. Chyba mieliśmy pożądliwe spojrzenie, bo on się znacząco uśmiechnął i
pocałował nas w usta. Ten pocałunek jeszcze mocniej wzbudził w nas pragnienie
miłości i oddania się mu.
Armand
zwrócił twarz w moją stronę i zaczął się ze mną namiętnie całować. Tezeusz
natomiast całował go po karku i plecach. Jego dłonie bawiły się sutkami kapłana.
On lekko westchnął, podniecony zdolnościami palców mojego współbrata. Tak, jego
pieszczoty sutków potrafiły rozpalić mężczyznę, o czym kiedyś osobiście się
przekonałem. Ale to temat na inną opowieść czy rozdział.
Ojciec
mocniej przywarł do mnie wyraźnie podniecony. Poczułem na sobie, jak jego penis
zaczyna coraz szybciej i mocniej sztywnieć. Uwielbiam to uczucie, gdy kutas
faceta pręży się na mnie. Zawsze mnie to bardzo mocno podnieca.
Po
chwili ojciec Armand odwrócił się w stronę Tezeusza. I również on poczuł piękno
męskich pocałunków ze strony księdza. Ja powtórzyłem to, co robił mój współbrat.
Po chwili jednak moje dłonie zeszły niżej. Byłem ciekawy, jak twardy i potężny
jest drąg naszego konsekrowanego kochanka. I, rzeczywiście, było co dotykać i
masować. Co więcej, w tym samym momencie objąłem również kutasa Tezeusza. Oba
drągi cudownie się trzymało w dłoniach. Byłem ciekawy, jak będą się trzymać w
ustach. Moje pragnienia intensywnie wędrowały w tym kierunku.
W
pewnym momencie obaj usiedli na brzegu wanny. Ich mokre, sterczące pały
ociekały wodą, podkręcając jeszcze bardziej moje pragnienia. Wziąłem je w swoje
dłonie i zacząłem je masować. Oni natomiast zaczęli się namiętnie całować.
Bawiłem się ich kutasami, patrząc im co chwilę na twarze. Widać, że byli sobą
zajęci.
Ja
natomiast podziwiałem ich pały. Adorowałem je swoimi ustami i językiem. Były
one dorodne i spragnione moich pieszczot. Byłem w tym uzdolniony. Ich odgłosy,
które z siebie wydawali, mówiły wszystko. Moja służba miłości była rzeczywiście
doskonała. Nie miała sobie równych.
-Twoje
usta są cudowne – wyjęczał Armand. – Nie mają sobie równych. Potrafisz cudownie
pieścić mężczyznę. Jesteś mu całkowicie oddany poprzez miłość doskonałą. Bóg
wynagrodzi twoje starania.
Zrobiło
się gorąco. Woda zaczęła parować, co jeszcze bardziej podkręcało atmosferę i
podniecenie. Ich ciała zaczęły lśnić od wody i potu, a ja coraz mocniej
zaangażowałem się w pieszczenie ich sztywnych drągów.
Ich
pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Czuli, że chyba za chwilę
nastąpi finał, dlatego kazali mi przerwać i usiąść na brzegu wanny. Armand
pozostał na swoim miejscu, a Tezeusz zajął moje miejsce.
Poczułem
smak ust Armanda. Były cudownie mięsiste i słodkie. Jego język penetrował moje
podniebienie, a jego palce zaczęły bawić się moimi sutkami, powodując
sztywnienie mojego kutasa. Tezeusz natomiast robił to, co mu wychodzi
znakomicie. Jego usta jak zwykle wspaniale opięły mojego drąga. Ssał go
namiętnie, powoli obracając go w swojej dłoni.
Czułem
zalew braterskiej miłości. Ich dotyk i pieszczoty otwierały mnie coraz bliżej
na to ekstatyczne doświadczenie. Zdawało mi się, że byłem bliski omdlenia, czując
tę niewymowną miłość. Jednak nasz ukochany ojciec mocno trzymał mnie w swoich
ramionach.
I
właśnie w tym momencie zapragnąłem go poczuć w sobie. Chciałem, by we mnie
wszedł i dokładnie mnie sobą wypełnił.
-Pragnę
poczuć cię w sobie – cicho wyjęczałem.
-Naprawdę?
– spytał swoim głębokim, męskim głosem.
-Tak.
Pragnę cię – odparłem.
Tezeusz
przestał pieścić mojego drąga i usiadł tam, gdzie my siedzieliśmy. Ja i Armand
weszliśmy do wanny. Bardzo mocno się wypiąłem, a naprzeciw mojej twarzy była
sztywna pała mojego współbrata. Armand usiadł, objął moje pośladki i zaczął je
masować i całować. Ja natomiast zająłem się kutasem Tezeusza. Ssanie go bardzo
mocno mnie relaksowało. Ssałem powoli delektując się jego smakiem. Co jakiś
czas czułem na swoim tyłku język naszego kochanka, któremu tak bardzo pragnąłem
się oddać.
Nagle
poczułem, jak język Armanda zaczyna krążyć wokół mojego rowka. Poczułem
niesamowitą przyjemność.
-Oooooooohhh
– jęknąłem.
-Masz
wspaniały tyłek – powiedział ojczulek. – Wręcz idealny.
-Poczekaj,
aż w niego wejdziesz – odezwał się Tezeusz.
-Mmmmm.
Tak? – spytał nasz śniady kochanek.
-Owszem.
Jego rowek to istny raj na ziemi.
-Nie
mogę się doczekać, aż w niego wejdę. Jak bardzo tego pragniesz, Zachariaszu?
-Ooooohhh.
To teraz moje największe pragnienie – odparłem.
-Dobrze.
Tak też się stanie – powiedział i wepchnął język w mój rowek. Poczułem ogromną
falę przyjemności. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego. Ojciec krążył
językiem powoli, potęgując we mnie to uczucie przyjemności. Poddawałem się
temu, pieszcząc ustami pałę Tezeusza. Uwielbiałem mu ją obciągać. Od czasu do
czasu odwiedzaliśmy się w swoich celach, by oddawać się rozkosznym zabawom.
Kochałem czuć tego pokaźnego drąga w ustach i w sobie.
Po
chwili Armand przerwał lizanie. Poczułem jego palec krążący wokół mojej
dziurki.
-Mmmmm
– jęknąłem.
-Dobrze
ci? – spytał ksiądz.
-Taaaak
– odpowiedziałem.
-Włożyć
go do środka?
-Oooooo,
taaak!
Poczułem,
jak palec gładko wchodzi do środka. To było jeszcze lepsze niż język. Ojciec
Armand posuwał mnie powoli. Ponownie nie spieszył się. Tezeusz głaskał mnie po
głowie, gdy mu ssałem pałę.
-Cudownie
obciągasz. Jesteś w tym mistrzem – wyszeptał chłopak.
-Wiem
– jęknąłem, czując jak palec Armanda mnie penetruje.
Wypiąłem
się jeszcze bardziej. Ojciec włożył kolejny palec. Na początku poczułem lekki
ból, by po chwili poczuć jeszcze większą przyjemność. Mój kutas sztywniał i
robił się wilgotny. Kropelka śluzu wpadła do wody. Przeżywałem coś
niesamowitego.
-Wejdź
we mnie! Wypełnij mnie sobą! – powiedziałem. – Pragnę tego! Nie każ mi dłużej
czekać.
Ojciec
Armand wstał. Po chwili poczułem znajomy ucisk. Mój duchowny kochanek w końcu we
mnie wchodził. To było niesamowite uczucie. Jego drąg był naprawdę potężny.
Wdzierał się we mnie coraz głębiej i głębiej.
-Aaaaaaah
– jęknąłem.
-Jak
ci jest, kochany? – spytał ksiądz.
-Cudownie!
-Mmmmm.
– zamruczał i wszedł jeszcze głębiej.
Moje
doznania stały się intensywniejsze. Czułem jego mistyczną bliskość. Z każdym
jego ruchem jeszcze mocniej objawiała mi się czysta miłość.
Tezeusz
natomiast rozpływał się z rozkoszy pod wpływem moich ust. W pewnym momencie,
nie chcąc tak szybko strzelić mi w usta, wyciągnął swojego drąga, położył się
na brzuchu i zaczął się ze mną namiętnie całować.
-Mmmmm.
Uwielbiam smak twoich ust po twoich pieszczotach mojej pały – powiedział.
-A
ja uwielbiam jej smak – odparłem.
-Kochani
bracia! Chcę was obu obdarzyć miłością. Tezeuszu, wejdź do środka – odezwał się
nagle Armand.
Chłopakowi
nie trzeba było powtarzać. Z miłą chęcią wszedł do wanny i jak na komendę
idealnie się wypiął.
Ojczulek
wyszedł ze mnie i po kolei zaczął lizać nasze rowki, co wywołało u nas cudowne
fale rozkoszy. Gdy on nas lizał, my się namiętnie całowaliśmy i pieściliśmy
nawzajem swoje kutasy.
Bardzo
szybko poczuliśmy jego palce w sobie.
-Oooooh
– jęknęliśmy obaj.
-Podoba
się wam? – spytał Armand.
-To
jest cudowne – odparłem.
-Głębiej!
– zawołał Tezeusz.
Ojciec
penetrował nas bardzo dokładnie. Każdy jego ruch pogłębiał poczucie naszej
wspólnoty braterskiej miłości. Nasze pały zaczęły ociekać śluzem. Czuliśmy, jak
nasze zjednoczenie zbliża się ku temu cudownemu finałowi, o którym tak bardzo
marzyliśmy. Podniecenie naszej trójki było już olbrzymie.
-Odwróćcie
się twarzą do mnie – nakazał ojciec Armand. – Chcę, żebyście zakosztowali mojej
słodyczy.
Armand
wyszedł z wanny. Jego seksowne, męskie ciało ociekało z wody. Jego drąg mocno
sterczał w oczekiwaniu na nasze usta. Zaczęliśmy go zatem na zmianę lizać i
ssać. Kutas pulsował znakomicie. Śluz skapywał nam na brodę. Nagle poczuliśmy wspaniały
strumień miłości.
-Ooooooooooooooooohhhhhhhhhhh!
Taaaaaaaaaaaaak! Bożeeeeeeeee! – krzyknął ojczulek.
Nasze
usta zostały zalane jego gorącą spermą. Podnieceni tym faktem zaczęliśmy się
namiętnie całować, zlizując z siebie jego boski nektar.
Po
chwili on poprosił nas, byśmy wstali. Wziął nasze pały w dłonie i zaczął się
nimi ostro bawić. Na przemian lizał je i ssał. Czuliśmy, jak zalew nas rozkosz.
Dobrnęliśmy już do momentu, gdzie już nic nie mogliśmy poradzić. Wśród
głośnych, ekstatycznych jęków doszliśmy w jego ustach. To była czysta, miłosna,
nieskrępowana rozkosz. To było coś, co nas wyzwoliło i dodatkowo zjednoczyło ze
sobą. Byliśmy w pełni usatysfakcjonowani. Po tym wszystkim obdarzyliśmy się
gorącymi pocałunkami. To było piękne uczucie.
Ojciec
Armand pomógł nam w dalszych porządkach.





